Jak dowiedział się "Newsweek", Dmochowska napisała dziś dwa listy. Pierwszy - do Lecha Wałęsy. Wiceszefowa IPN odcina się w nim od decyzji swego szefa Janusza Kurtyki, który zdecydował się na publikację kontrowersyjnej książki.

Drugi list skierowała do samego Kurtyki. Według informacji "Newsweeka", wiceprezes protestuje w nim przeciwko publikacji Cenckiewicza i Gontarczyka oraz kwestionuje historyczną wartość ich książki. Sama już książkę przeczytała - jako jedna z pierwszych osób otrzymała maszynopis.

W rozmowie z "Newsweekiem" Dmochowska potwierdza, że protestuje przeciwko publikowaniu książki o Wałęsie pod szyldem IPN. "Te listy to mój gest Rejtana" - mówi. "Nie wolno tego, cośmy przeżyli, wykorzystywać do nagonki. Nie wolno do nagonki wykorzystywać historii Lecha. Protestuję przeciwko tej książce. Czasy inkwizycji już się skończyły" - dodaje.

Czy Dmochowska odejdzie z IPN? "Newsweekowi" mówi, że decyzja należy do Kurtyki. Niedawno prezes IPN powołał na swego nowego zastępcę doktora Franciszka Gryciuka. "Sądzę, że prezes Kurtyka spodziewa się mojej dymisji i stąd ta nominacja" - mówi "Newsweekowi" wiceprezes. "Zamierzałam się podać do dymisji, ale na razie tego nie zrobię. Na razie tylko protestuję" - dodaje.

Dmochowska od lat 70. działała w opozycji. Wcześniej, w czasie II wojny światowej, należała do Armii Krajowej. Została posłanką "Solidarności" w wyborach w 1989 roku, a potem związana była z Unią Demokratyczną. Na wiceprezesa IPN powołał ją sam Janusz Kurtyka.