Poszło o to, że obrady komisji od nacisków, która przesłuchuje byłą szefową Prokuratury Okręgowej w Warszawie, można oglądać w dwóch telewizjach - publicznej i TVN24. A posiedzenia komisji do wyjaśnienia okoliczności śmierci Barbary Blidy nie transmituje żadna.

Beacie Kempie nie podoba się, że widzowie mogą oglądać przesłuchanie prokurator Elżbiety Janickiej, a byłego katowickiego prokuratora apelacyjnego, Tomasza Janeczka, już nie. "Jeśli takie sytuacje będą zdarzały się częściej, to niestety do takich wniosków dojdziemy, że będzie to działanie na rzecz zaciemnienia obrazu pracy obu komisji i w dodatku celowego zaciemnienia" - mówiła Kempa.

Te słowa oburzyły szefa komisji Ryszarda Kalisza z Lewicy. Zażądał nawet odwołania tej wypowiedzi. "Tego rodzaju stwierdzenia, że Czuma (szef komisji ds. nacisków) się umawia z Kaliszem, żeby zaciemnić sprawę, to jest po prostu skandal" - grzmiał Ryszard Kalisz.

W czasie przerwy Beata Kempa powiedziała PAP, że jest przekonana, że Kalisz umówił się z Andrzejem Czumą z PO, by przesłuchania obu świadków przed komisjami odbywały się równolegle. Wojciech Szarama z PiS zaproponował przełożenie przesłuchania Janeczka na godzinę 12. Wniosek ten upadł jednak w głosowaniu i komisja rozpoczęła przesłuchanie prokuratora około godziny 10:20.