Przeczytaj fragmenty książki o Lechu Wałęsie<<<

Film Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka pod tytułem "TW Bolek" rozpoczął się od pamiętnej sceny z innego filmu o Lechu Wałęsie - "Plusy dodatnie, plusy ujemne". W tej scenie Wałęsa drze dokumenty i odmawia dalszej rozmowy z dziennikarzami na temat tego, czy współpracował z SB.

Główna część filmu "TW Bolek" to rozmowa z dwoma historykami IPN, którzy napisali książkę "SB a Lech Wałęsa". Historycy - Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk - mówili o najważniejszych wątkach, które pojawiają się w ich książce. Ich zdaniem, "Wałęsa był w początkach lat 70. agentem SB o kryptonimie <Bolek>. Akta świadczące o tym były prezydent zabrał w latach 90. a w 2000 roku Sąd Lustracyjny wadliwie ocenił dowody na temat Wałęsy i pominął ich część."

Trzy mocne punkty oskarżenia

Na specjalną uwagę zasługują trzy fragmenty filmu. Pierwszy z nich to relacja Józefa Szylera, stoczniowca i byłego kolegi Lecha Wałęsy z początku lat 70. "W rozmowie z Lechem Wałęsą wyszedłem z propozycją, żeby stworzyć silną grupę w stoczni, która będzie dopominać się o składane postulaty. Tylko Wałęsie o tym mówiłem. Z dokumentów IPN dowiedziałem się, że niejaki Bolek doniósł na mnie SB, że dążę do utworzenia specjalnej grupy" - mówi Józef Szyler.

Drugi element to wypowiedź byłego esbeka, Janusza Stachowiaka. Jego zdaniem, na początku lat 70. Wałęsa był nikim, zwykłym stoczniowcem i SB nie miała żadnego interesu w fabrykowaniu dowodów przeciwko niemu. Stachowiak mówił, że Wałęsa dostawał tysiąc złotych pensji ze stoczni i dwa tysiące od SB. Śmiał się z Wałęsy, że ten "zaklinał się na krzyżyk, że będzie współpracował z SB".

Trzeci element to wskazanie konkretnych braków w dokumentach SB. Dokumenty te, zdaniem autorów filmu, zostały zdekompletowane przez Lecha Wałęsę i jego ludzi w okresie, gdy był on prezydentem Polski. Mowa o donosach napisanych przez "Bolka" i dotyczących m.in. Józefa Szylera. Te donosy, według historyków IPN, to najważniejszy dowód na współpracę Wałęsy z SB w pierwszej połowie lat 70.

W jednym z nich, według autorów książki "SB a Lech Wałęsa", "Bolek" informował: "Szyler Józef jest jednym z najaktywniejszych inspiratorów do inicjowania przerw w pracy i wystąpień. W rozmowie z TW <Bolek> zaproponował, aby na wydziale W-4 stworzyć grupę ludzi, która by w sposób zdecydowany i nieustępliwy występowała w imieniu załogi i domagała się spełnienia postawionych postulatów".

Zażąda 20 milionów odszkodowania

"W związku z publicznymi zapowiedziami dotyczącymi planowanej przez Telewizję Polską S.A. emisji filmu autorstwa Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka pt. <TW +Bolek+> formalnie i otwarcie wnioskuję o wstrzymanie emisji ze względu na jawnie fałszywą treść w nim zawartą" - napisał jeszcze przed emisją filmu w liście do telewizji były prezydent.

Dodał też: "w razie emisji filmu zmuszony będzie - wobec prawomocnego orzeczenia Sądu Rzeczpospolitej Polskiej w zakresie prawdziwości jego oświadczenia lustracyjnego - do natychmiastowego złożenia pozwu sądowego o naruszenie dóbr osobistych przeciwko TVP wraz z wnioskiem o odszkodowanie w wysokości 20 milionów złotych".

Podkreślił przy tym, że będzie domagać się, by kwota ta została przekazana na cele społeczne.

W czwartek prezes TVP Andrzej Urbański ma odpowiedzieć Wałęsie na jego roszczenia stawiane w sprawie filmu. Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP, Urbański przypomni, że autorzy programu proponowali byłemu prezydentowi odniesienie się po filmie do jego treści i wystąpienie tej samej długości co materiał filmowy, ale Wałęsa się nie zgodził.

Wałęsa odpowiada pozwami

To już kolejna zapowiedź procesu, który chce Wałęsa wytoczyć za "Bolka". W najbliższych dniach ma zaskarżyć prezesa IPN, Janusza Kurtykę. Chodzi o książkę dwóch historyków Instytutu, która ma trafić na sklepowe półki w poniedziałek.

Historycy twierdzą, między innymi, że odwołanie w 1992 roku rządu Jana Olszewskiego na wniosek Wałęsy oraz jego sprzeciw wobec lustracji miały "motywy, niestety, jak najbardziej osobiste". Dodatkowo, według autorów publikacji, oryginał teczki "Bolka" najprawdopodobniej jest dziś w Moskwie.

Nielegalna książka o Wałęsie?

Dokumenty wykorzystane przy pisaniu książki "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii", które powstały po 1990 r. "w obrębie UOP i ABW", zostały udostępnione autorom w sposób nielegalny i sprzeczny z prawem" - twierdzi tymczasem Konstanty Miodowicz, poseł PO i były szef kontrwywiadu.

"Jestem zbulwersowany pojawieniem się w publikacji <pseudohistoryków> IPN dokumentów, które były wytworzone po roku 1990 w obrębie służb niepodległego państwa polskiego, a mianowicie UOP i ABW" - powiedział wczoraj Miodowicz. "Dokumentami tymi nie dysponował i dysponować nie może IPN. Zostały one udostępnione autorom książki w trybie nielegalnym i sprzecznym z prawem".

Miodowicz dodał, że opublikowanie części z tych materiałów to "zuchwałe przestępstwo", a autorzy książki o Wałęsie to "aktywiści, o określonej orientacji politycznej, którzy pod możnym protektoratem głowy państwa zamierzają dokonać zamachu na symbol polskiej niepodległości, celem dokonania degradacji kogoś znaczącego i liczącego się w Polsce i w świecie".