Były prezydent zaprosił na jutrzejszą imprezę 600 osób. Wśród nich znaleźli się prezydent Lech Kaczyński, były premier Jarosław Kaczyński i - oczywiście - obecny premier. Ale o ile raczej nie można się spodziewać, by Kaczyńscy na imieninach się pojawili, Tusk zapowiedział, że na pewno przyjedzie do willi Wałęsy.

"Tak się złożyło w mojej wieloletniej znajomości z Lechem Wałęsą - wieloletniej, bo będziemy obchodzili 30-lecie naszej współpracy - jako człowiek, który raczej unika sytuacji ankietowych, imieninowych - chodziłem na te słynne imieniny na ulicy Polanki tylko wtedy, kiedy Lech Wałęsa potrzebował wsparcia" - tłumaczył premier.

"Dzisiaj moim zdaniem Wałęsa potrzebuje wsparcia" - dodał. Nie ukrywał przy tym, że chodzi o głośne ostatnio oskarżenia, jakoby były prezydent współpracował z komunistycznymi służbami jako agent o kryptonimie Bolek.

Jak zdradził Ryszard Kokoszka, właściciel restauracji "Cristal" w Gdańsku, od wielu lat organizujący przyjęcia dla byłego prezydenta, szefa rządu i braci Kaczyńskich, na przyjęcie zaproszeni zostali także Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski i wicemarszałek Stefan Niesiołowski. Wśród zaproszonych jest również poseł PiS Tadeusz Cymański oraz hierarchowie kościelni: metropolita gdański arcybiskup Sławoj Leszek Głódź oraz metropolita krakowski, kardynał Stanisław Dziwisz.