Lech Kaczyński "nie jest kulawą kaczką"

Większość Polaków nie chce, by Lech Kaczyński kandydował na drugą kadencję Fot. Wojciech Jargilo / Inne
Zdecydowana większość Polaków nie chce, żeby Lech Kaczyński walczył o urząd prezydenta w 2010 roku - wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie "Rzeczpospolitej". Aż 73 procent ankietowanych jest tego zdania. Przy okazji tego sondażu publicysta Piotr Gabryel stawia tezę, że chociaż prezydent ma złe noty, to... jest bardzo dobrym szefem państwa.
- Kaczyński nie potrzebuje adwokatów
- 59 procent Polaków źle o prezydencie
- Dostałem taśmę, ale nie z wyznaniem Wałęsy
- "Kaczyński to prezydent PiS, a nie Polaków"
- "Interes PiS, to interes Polski"
- Traktat jest martwy. Nie podpiszę go
- Wałęsa o Kaczyńskim: Nędznik, obłudnik
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak wynika z sondażu, 68 procent Polaków nie jest zadowolonych z tego, że Lech Kaczyński jest prezydentem Polski. Odmienne odczucia ma 29 procent badanych. Co trzeci Polak (35 procent.) ankietowanych uważa, że urzędująca głowa państwa dobrze wypełnia swoje obowiązki na arenie międzynarodowej; niezadowolonych jest 59 procent.
Sposób, w jaki Lech Kaczyński realizuje obowiązki w kraju, podoba się 35 procent badanych, a 62 procent - nie. Telefoniczny sondaż przygotowała GfK Polonia w dniach 21 do 22 czerwca na 1000-osobowej grupie dorosłych Polaków.
Piotr Gabryel, publicysta "Rzeczpospolitej", pisze: "Jakie jest prawdopodobieństwo, że jest się marnym premierem, gdy jest się niemal powszechnie chwalonym szefem rządu? A jakie jest prawdopodobieństwo, że jest się dobrym prezydentem, podczas gdy jest się niemal powszechnie uznawanym za fatalnego szefa państwa? Wystarczy się rozejrzeć wokół, by się przekonać, że wcale nie tak małe.
Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski mieli - jako szefowie państwa - nieporównanie łatwiejsze zadanie do wykonania niż Lech Kaczyński. Znacznie trudniej bowiem być prezydentem Polski w czasie, gdy nasz kraj zrealizował już swe fundamentalne, a przez to oczywiste, cele w polityce zagranicznej i obronnej (przystąpienie do Unii Europejskiej i NATO), natomiast kolejne cele polityki zagranicznej i obronnej - głównych domen prezydenta - nie są już ani tak oczywiste, ani tak powszechnie akceptowane przez Polaków...
Pierwszym sukcesem prezydenta Kaczyńskiego jest powolne przyjmowanie do wiadomości przez naszych partnerów z Unii Europejskiej, że Polska z członka de iure UE staje się także członkiem de facto. Dużo oporniej postępuje proces uniezależniania się od energetycznych wpływów Rosji. To zadanie na wiele lat - na drugą połowę kadencji, a być może również na kolejną, pod warunkiem, że Lech Kaczyński nie jest kulawą kaczką (tak Amerykanie określają prezydentów bez szans na reelekcję), lecz głową państwa w połowie swej pierwszej kadencji" - czytamy w "Rzeczpospolitej".























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!