Tusk: Ludzie mówią mi różne dziwne rzeczy
"Jestem najbardziej dostępnym premierem po 89 roku. Nic dziwnego, że różni ludzie mówią mi różne rzeczy. Czasem bardzo dziwne" - bagatelizuje Donald Tusk oskarżenia PiS, że nie donosząc prokuraturze chronił korupcję. Chodzi o spotkanie na boisku z pomorskim biznesemenem, który opowiedział premierowi o korupcyjnych zarzutach, jakie ma do prezydenta Sopotu.
- Premier Tusk opowiada bajki
- "Nie nagrywam przyjaciół. Tuska też nie"
- Kolejny członek PO oskarżany o korupcję
- Ziobro doniósł na Tuska do prokuratury
- Prezydent porzucił Platformę
- Zmiana śledczego w sprawie Karnowskiego
- Ziobro: Czy premier chroni korupcję?
- Dlaczego biznesmen nagrał prezydenta?
- Tusk wiedział o korupcji prezydenta?
- Oskarżony o korupcję prezydent odchodzi z PO
- Drugie dno afery z prezydentem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"W niedzielę schodziłem z boiska po meczu. Wtedy podszedł do mnie pan Julke i powiedział, że w poniedziałek złoży doniesienie na prezydenta Sopotu. Mówił coś o zarzutach korupcyjnych. Przyjąłem to do wiadomości bez komentarza.
Już w Warszawie poprosiłem ministrów CIchockiego i Ćwiąkalskiego, by sprawdzili, czy takie zawiadomienie wpłynęło do prokuratury. Kiedy okazało się, że tak, uznałem moją rolę w tej sprawie jako premiera za wypełnioną".
Tak Donald Tusk zapamiętał sytuację, którą żyją dziś politycy. Nie uważa, by wieczorem w niedzielę mógł coś z tą wiedzą zrobić. Poza tym nie do końca ta informacja była wiarygodna, bo nie była przekazana mu oficjalnie, a na boisku piłkarskim.
"Jeśli premier wiedział o korupcji, miał obowiązek poinformowania o przestępstwie prokuratury" - grzmiał wcześniej Zbigniew Ziobro. I zagroził, że jeśli premier sam tego nie wyjaśni, opozycja zrobi wszystko, by sprawą zajął się wymiar sprawiedliwości. "Czy pan Tusk tworzy polityczną ochronę dla korupcji?" - pytał dramatycznie były minister.
Dzisiejsza "Rzeczpospolita" napisała, że trójmiejski biznesmen Sławomir Julke opowiedział premierowi, o tym, że za pozwolenie na nadbudowę strychu kamienicy sopocki prezydent Jacek Karnowski domagał się dwóch mieszkań.
Julke miał nawet twierdzić, że nagrał rozmowę z Tuskiem, ale zapis jest nieczytelny. Jednak "Magazynie 24 Godziny" zdementował te informacje. "Nie nagrywałem rozmowy z premierem" - zapewnił biznesmen.
O prezydencie Sopotu biznesmen powiedział, że "udawał przyjaźń z nim". "Ja przyjaciół nie nagrywam. Karnowski udawał przyjaźń ze mną" - stwierdził Julke. Według niego, prezydent "zafałszował przyjaźń" z nim, by wydobyć informacje o planach inwestycyjnych biznesmena. Dodał, że właśnie gdy zorientował się, że tak jest, nagrał rozmowę z Karnowskim, która stała się podstawą jego zawiadomienia o przestępstwie.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!