"Pitera może mnie w d... pocałować!"
To nie kolejny wybuch wojny między opozycją a rządem. To słowa wójta Jeleśni w Beskidach, który dowiedział się, że zajmująca się walką z korupcją minister żąda jego odwołania. Władysław Mizia w niewybredny sposób domaga się więc przeprosin za to, że Julia Pitera obwieściła, iż był karany.
- Pitera ma pseudonim "Porażka"
- Julia Pitera pozwie gazetę za "męża agenta"
- Pitera: Borowski powinien odejść
- Pitera: Szukajcie podpalacza mojego auta
- Nowe pomysły Pitery na walkę z korupcją
- Pitera pod specjalną ochroną
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nerwy puściły wójtowi, gdy od dziennikarzy "Kroniki Beskidzkiej" dowiedział się, że minister Pitera będzie dążyła do wprowadzenia w jego gminie zarządu komisarycznego.
"Julia Pitera może mnie w d... pocałować! Na temat tej pani krążą już różne dowcipy w warszawskich salonach politycznych. Wielu polityków z jej partii śmieje się z niej. Niech ta pani zajmie się lepiej czymś pożytecznym. Zupełnie nie rozumiem jej poczynań. Ja nigdy nie byłem karany, nie jestem i nie będę!" - mówi Mizia.
Jak jest naprawdę? Do końca nie wiadomo. Pitera utrzymuje, że wójt jest prawomocnie skazany i jego mandat powinien wygasnąć. Ale gdy do rejestru skazanych wystąpił przewodniczący rady gminy okazało się, że nazwisko Mizi w nim nie jest wpisane.
Sam wójt przyznaje, że miał proces o nienależnie przyznaną nagrodę, ale - jak twierdzi - nie skończył się on wyrokiem, bo sąd kazał mu tylko wpłacić 2,5 tysięcy złotych na cele dobroczynne.
Wójt wysłał do Julii Pitery pismo, w którym żąda przeprosin za szkalowanie. Będzie też się skarżył u premiera i nie wyklucza oddania sprawy do sądu.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!