Zamiast oszczędzać, MON będzie wydawał
Zapowiedzi brzmiały obiecująco. Zamiast Agencji Mienia Wojskowego miała powstać niezależna od Ministerstwa Obrony instytucja koordynująca zakupy dla wojska i innych służb. Okazuje się jednak, że szumnie zapowiadana likwidacja Agencji będzie polegała tylko na zmianie nazwy - twierdzi "Rzeczpospolita". Co więcej, planowane zmiany zamiast dać oszczędności sprawią, że zakupy dla wojska będą jeszcze droższe.
- Twierdza Modlin idzie pod młotek
- Rząd tnie finanse armii
- MON wyrzuca urzędników i kończy z poborem
- Przenoszą sztab... bo minister lubi Kraków
- Szef MON chce odwołania dowódcy Sił Powietrznych
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Rz" dotarła do projektu zmian. Z dokumentów wynika, że od stycznia 2009 roku AMW ma zastąpić Agencja Uzbrojenia, nadal kontrolowana przez resort. Zmieni się praktycznie tylko nazwa. Nowa instytucja będzie miała bardzo podobne kompetencje i zadania jak zlikwidowana. AU będzie finansowana w większości z budżetu państwa.
Nie zmieni się nawet liczba etatów. Teraz w AMW jest zatrudnionych ponad 400 osób. Tyle samo ma być w AU, z tym, że połowa etatów będzie tam zarezerwowana dla wojskowych.
Na tym jednak nie koniec, bo okazuje się, że zamiast oddzielenia nowej instytucji od MON, resort będzie przez nią jeszcze bardziej obciążony. Do obsługi nowej agencji w ministerstwie powstaną dwie dodatkowe instytucje: Biuro Analiz Rynku Uzbrojenia i Departament ds. Współpracy z Przemysłem.
Zatem wbrew zapowiedziom szefów resortu obrony likwidacja AMW nie będzie krokiem w stronę szukania oszczędności, lecz przeciwnie, będzie generowała znacznie wyższe koszty. Wzrośnie tez liczba wojskowych biurokratów - podkreśla "Rzeczpospolita".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!