Policja z Sopotu tuszowała aferę?
Komenda Główna Policji wyjaśnia przyczyny umorzenia 17 śledztw, dotyczących nieprawidłowości w sopockim ratuszu. Niektóre z nich umarzano już po kilkunastu dniach od doniesienia - inne, gdy u podejrzanego stwierdzano... depresję. "Sprawdzamy, czy policja nie zamiatała pod stół spraw związanych z prezydentem Jackiem Karnowskim" - mówi DZIENNIKOWI oficer policji.
- Tusk nie odpowie za "aferę sopocką"
- Platforma żąda od Tuska czystek
- Karnowski: CBA będzie mnie grillować
- Dlaczego biznesmen nagrał prezydenta?
- Pitera: Afera sopocka uderza w premiera
- "Wałęsa awanturuje się w obronie korupcji"
- Urzędniczka kłamała dla dobra prezydenta?
- Interesy gangstera z Platformą w tle
- Kolejny członek PO oskarżany o korupcję
- Ziobro doniósł na Tuska do prokuratury
- Nowy wątek w sprawie prezydenta Sopotu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
DZIENNIK dotarł do szczegółowego wykazu śledztw dotyczących sopockiego samorządu, które w ostatnich sześciu latach prowadziła policja i prokuratura. Na prośbę kancelarii premiera opracował go zastępca komendanta głównego policji Kazimierz Szwajcowski.
"Policja prowadziła siedemnaście postępowań... żadne nie zakończyło się sporządzeniem aktu oskarżenia..." - napisał generał. Według naszych informacji taka liczba umorzeń wzbudziła podejrzenia w centrali policji. W Komendzie Wojewódzkiej w Gdańsku i Miejskiej w Sopocie natychmiast rozpoczęła się kontrola.
"Doświadczeni funkcjonariusze z Biura Kryminalnego przeanalizują śledztwa, w których pojawiają się wątki dotyczące sopockiego samorządu" - potwierdził nam wczoraj rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski.
Generał Szwajcowski scharakteryzował krótko wszystkie umarzane sprawy. Najciekawsza z nich rozpoczęła się dwa lata temu. Policjanci badali, czy prezes Sopockiego Towarzystwa Tenisowego nie roztrwonił publicznego majątku. "W sprawie znajdują się materiały o nieprawidłowościach w urzędzie miasta Sopot dotyczące obrotu mieszkaniami socjalnymi i komunalnymi" - przeczytaliśmy w piśmie. Udało nam się dotrzeć do jednego z policjantów, który miał kontakt z tą sprawą.
"Świadkowie twierdzili, że mieszkania komunalne trafiały za wielkie pieniądze do ludzi związanych z ekipą rządzącą Sopotem" - powiedział. Sprawa nie została nigdy do końca wyjaśniona. Prokurator zdecydował o jej umorzeniu, gdyż główny podejrzany cierpi na głęboką depresję i nie może odpowiadać przed prawem.
Podobnie zakończyła się sprawa, w której policjanci badali doniesienia, że koncesje na handel alkoholem można uzyskać jedynie za łapówki. Identyczny był także los 15 drobniejszych spraw, w których badano, czy urzędnicy nie przekroczyli uprawnień, wydając swoje decyzje. Podobny los spotykał również informacje o możliwej korupcji, które policjanci zdobywali "operacyjnie". Trafiały one do archiwum, nie nadawano im biegu.
Nasi rozmówcy przyznają, że impulsem do zlecenia kontroli śledztw jest głośna w całym kraju afera dotycząca prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Przypomnijmy, że jego wieloletni przyjaciel, trójmiejski biznesmen i działacz PO Sławomir Julke, nagrał i ujawnił ich rozmowę. Omawiali w niej rozbudowę poddasza kamienicy należącej do biznesmena. W pewnym momencie Karnowski powiedział: "Ale on chciałby jedno mieszkanie i jedno dla mnie. Znaczy wiesz, bo ja bym w to nie wchodził, tylko moja mama". Prokuratura i Centralne Biuro Antykorupcyjne natychmiast wszczęły śledztwo.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!