Dziennik.plPolityka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Piecha: Nie dostałem łapówki ani mieszkania

2008-09-12 | Ostatnia aktualizacja: 18:06 | Komentarze: 0 | skomentuj

Wiceminister zdrowia z PiS, który z niejasnych powodów wpisał jeden z leków na listę refundacyjną, tłumaczy się z zarzutów, że lobbyści z firmy farmaceutycznej znaleźli jego synowi mieszkanie. "Nikt niczego mu nie załatwił" - broni się Bolesław Piecha. Tymczasem CBA odsłania szczegóły afery z listą leków refundowanych.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Nie otrzymałem żadnych korzyści majątkowych, a już na pewno nie otrzymałem żadnego mieszkania" - oświadcza były wiceminister zdrowia. Jak wyjaśniał, jego syn wynajmuje mieszkanie na dziesiątym piętrze w bloku na obrzeżach Krakowa. Czynsz opłaca przelewami. "To 1200-1300 złotych miesięcznie. Mogę przedstawić dokumenty" - stwierdził poseł PiS.

>>>Zobacz, jak Piecha sam sobie zaprzeczał

Konferencja Bolesława Piechy to odpowiedź na doniesienia "Newsweeka" i radia RMF. Podały one, że biznesmeni reprezentujący koncern farmaceutyczny Servier - producenta leku iwabradyna - pomogli znaleźć mieszkanie synowi posła. Co ciekawe, wiceminister wpisał iwabradynę na listę refundacyjną tuż po spotkaniu z lobbystami, w listopadzie 2007 roku.

>>>Co CBA ma do syna wiceministra z PiS?

Sprawą od kilku miesięcy interesuje się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Śledczy znaleźli poważne nieprawidłowości przy układaniu listy leków refundowanych w resorcie zdrowia.

"Mimo, iż Zespół do Spraw Gospodarki Lekami nie rekomendował Ministrowi Zdrowia wprowadzenia iwabardyny na wykazy leków refundowanych, tę ocenę zapisano i przywoływano jako pozytywną" - wytyka CBA w komunikacie na temat ustaleń śledztwa. Zauważa również, że minister zdrowia Zbigniew Religa nie dostał informacji o skutkach wprowadzenia iwabradyny na listę leków refundowanych. Dlaczego? Tego nie wiadomo, ale pewną wskazówką jest rozbieżność w szacowanych kosztach, jakie poniósłby budżet państwa, refundując iwabradynę.

>>>Leki refundowane na celowniku CBA

Departament Polityki Lekowej i Farmacji ocenił tę kwotę na 240 milionów złotych. Ta informacja nigdy nie trafiła na biurko ministra. W projekcie rozporządzeń wpisano tylko kwotę 7,8 miliona złotych.

Czy komuś zależało, by iwabradyna była jak najlepiej oceniona? Tego CBA nie wyjaśnia.

Sprawę bada krakowski oddział Prokuratury Krajowej. Śledczy zdecydują, czy komuś w tej sprawie należy postawić zarzuty.

Mariusz Nowik
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «