SLD chce obciąć fundusze KRRiTV
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie robi nic, by chronić niezależność w mediach publicznych, więc trzeba obciąć jej fundusze - uważa Sojusz Lewicy Demokratycznej. "Media wciąż donoszą o ręcznym sterowaniu tematyką programów i krzywdzeniu dziennikarzy w Polskim Radiu, a Rada nie reaguje" - uważa poseł SLD, Jerzy Wenderlich. I zapowiada, że będzie wnioskował o zwołanie specjalnego posiedzenia sejmowej komisji kultury w tej sprawie.
- Sejm oddał rządowi media publiczne
- Niesiołowski wyrzuca "towarzystwo z TVP"
- Ruszył proces za "gomułkowskie złogi" w Radiu
- Tak Żakowski walczy o czyste sumienie prasy
- Prowizorka - jedyna metoda na odpolitycznienie TVP
- Prezes Polskiego Radia stanie przed prokuratorem?
- Prezydent chce milionów na kancelarię
- Platforma znów próbuje zmienić władze TVP
- Prywatne telewizje popierają rząd
- Wiceszef Polskiego Radia chce zarobić na czytaniu
- Jak rząd podzieli TVP
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Wobec tego co dzieje się w Polskim Radiu już dawno powinna opowiedzieć się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, bo to właśnie to ciało stać winno na straży niezależności mediów. Kiedy tego nie czyni, znaczy, że nie wypełnia swojej roli. Skoro nie wypełnia swojej roli, to nie może otrzymywać takich środków, jakie sobie życzy" - tłumaczy Jerzy Wenderlich.
"Te bulwersujące kwestie, które dzieją się w Polskim Radiu podejmowaliśmy na posiedzeniach komisji kultury i środków przekazu, ale okazuje się, że jest to rzucanie grochem o ścianę i nic się nie dzieje" - dodał poseł.
Poinformował także, że będzie wnioskował o specjalne posiedzenie komisji kultury, poświęcone obecnej sytuacji w publicznym radiu.
Wenderlich zaapelował jednocześnie do KRRiT, by zajęła się ostatnimi doniesieniami medialnym dotyczącymi Polskiego Radia, w którym jego zdaniem, "chroniony jest interes jednej partii".
Według czwartkowej "Gazety Wyborczej" w zeszłym tygodniu na redakcyjnym kolegium szef I Programu Polskiego Radia Jacek Sobala zaprezentował kierownikom działów trzy dyrektywy: nie wolno zapraszać do programów agentów; nie wolno zajmować się życiem osobistym braci Kaczyńskich; nie wolno mówić o polityce historycznej.
"GW" podkreśliła, że to, iż władze publicznego radia są związane z braćmi Kaczyńskimi i z PiS-owską polityką informacyjną oraz walczą z tzw. Ubekistanem, jest wiadome wszystkim radiowcom.
Gazecie opowiedziało o tym dwoje uczestników kolegium. Ich zdaniem takie zakazy to ograniczenie ich dziennikarskiej niezależności. Proszą o anonimowość, boją się o pracę - podkreśliła "GW".
"GW" przypomniała, że ostatnio problemy mieli dziennikarze, którzy mówili w negatywnym kontekście o Antonim Macierewiczu. Inny reporter miał problemy, bo zrobił wywiad z burmistrzem Redzikowa, który jest przeciwko instalacji amerykańskiej tarczy w jego gminie. "PiS jest za, na naszej antenie nie może być głosu przeciwko" - mieli - według gazety - tłumaczyć w radiu.
W radiu wiedzą też - podał dziennik - że można mieć kłopoty za zaproszenie do studia Jacka Żakowskiego, Janiny Paradowskiej czy Magdaleny Środy; w przeglądach prasy lepiej nie cytować "Gazety Wyborczej".
Radiowcy podejrzewają, że dyrektywy to pomysł Jerzego Targalskiego, wiceprezesa radia, który publicznie ogłosił, że walczy z "Ubekistanem" - wyjaśniła "GW".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!