Schetyna będzie dzielił miliard złotych
Były "orliki", czyli boiska gminne, teraz będą "schetynówki". Taką nazwę od nazwiska wicepremiera Schetyny ukuto w rządzie na drogi lokalne, które mają być zmodernizowane lub wybudowane od nowa. DZIENNIK dotarł do założeń nowego programu rządowego. Ma być tak jak z "orlikami": samorządy dadzą połowę pieniędzy na inwestycje, a wtedy rząd da drugie tyle.
- "Prawdziwi Polacy uczą dzieci grać w piłkę"
- Premier nie chce budować dróg dla kibiców
- Tusk pokłócił się ze Schetyną
- Bocznymi drogami pojedziesz wygodniej
- Rokita: Osobiste rządy Donalda Tuska
- Tandem Tusk-Schetyna. Przyjaciele czy rywale?
- Prawdziwa historia "Gierkówki"
- Dopiero za kilka lat dojedziesz do Łodzi
- Stadion i klasztor
- Schetynówkami szybko nie pojedziemy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W przyszłym roku na w sumie 338 tys. kilometrów dróg gminnych i powiatowych gabinet Donalda Tuska wygospodarował 1 mld zł z rezerwy, która pochodzi ze środków Unii Europejskiej. To - jeśli pomysł wypali - pozwoli w przyszłym roku na wyremontowanie ponad tysiąca kilometrów, a do 2011 roku - kolejnych kilku tysięcy. Kilometr budowy lub remontu drogi to dziś koszt od 1 do 1,8 mln. Ile dokładnie realnie uda się zrobić dróg gminnych czy powiatowych w ramach programu?
Tego przewidzieć się nie da, bo na razie nie wiadomo, ile pieniędzy w kolejnych latach przeznaczać będzie na to rząd. Wnioski o dofinansowanie konkretnych inwestycji, np. zrobienie z drogi bitej drogi asfaltowej czy przebudowę niebezpiecznego zakrętu, samorządowcy będą mogli składać już od stycznia przyszłego roku.
Zasada jest taka, że nie mogą opiewać na więcej niż 3 mln. Wnioski mają trafiać - co ciekawe - nie, jak wynikałoby z logiki, do resortu infrastruktury, ale do MSWiA. To właśnie pod pieczą wicepremiera Grzegorza Schetyny ma działać specjalna komisja, która będzie je rozpatrywać.
I ten fakt budzi podejrzenia opozycji. "Wyprowadzenie części środków do instytucji, która nie ma z tym nic wspólnego, jest rzeczą szkodliwą dla państwa. Taki układ będzie powodował, że decyzje będą zapadać nie merytorycznie, tylko uznaniowo, arbitralnie" - oburza się były minister infrastruktury Jerzy Polaczek z PiS. I przekonuje: "Taki program powinien być skoordynowany z budową dróg krajowych w resorcie infrastruktury. A teraz to ministerstwo staje się de facto departamentem MSWiA."
W samym rządzie rzeczywiście nikt nie ma wątpliwości: ten program to kolejny policzek dla ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, którego, co nie jest tajemnicą w kuluarach, Schetyna krytykuje wewnątrz rządu. "Ten program to idea Schetyny. To ma być po <orlikach> drugi sztandarowy program rządu, a znając Grabarczyka, nie wypaliłby" - mówi DZIENNIKOWI urzędnik z MSWiA. Dla samorządowców polityczne gry mają drugorzędne znaczenie. I wiążą oni z programem duże nadzieje. "Jestem zakochana w tym programie. To duża szansa, szczególnie dla takich małych gmin jak nasza" - ocenia Renata Szczepańska, wójt Cisnej w podkarpackim. "Jest rzeczą oczywistą, że na duże programy rządowe z funduszy europejskich łapią się drogi, które są strategiczne dla komunikacji, czyli drogi krajowe, wojewódzkie lub autostrady. Tymczasem drogi powiatowe nawet w bogatszych gminach są w fatalnym stanie, zagrażającym bezpieczeństwu. To szczególny program dla gmin turystycznych, takich jak nasza" - tłumaczy Szczepańska. I już marzy, że dzięki programowi uda się u niej wyremontować drogę powiatową do przejścia granicznego ze Słowacją.
Czy uda się to szybko? Tego możemy dowiedzieć się na wiosnę przyszłego roku, kiedy mają ruszyć pierwsze prace na drogach.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!