"Wiewiórki mi doniosły, że byłem ruskim agentem"
Wiewiórki w Pałacu Prezydenckim donosiły mi, że prezydent uważał mnie za ruskiego agenta - zdradził Radosław Sikorski. To jego odpowiedź na apel Lecha Kaczyńskiego o odsunięcie absolwentów Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych od dyplomacji. "Panie ministrze, Radku, zrezygnuj z ludzi z MGIMO jako tych, którzy wyznaczają politykę wschodnią, bo to droga donikąd" - mówił prezydent.
- "Prezydent pojedzie na szczyt"
- ABW sprawdza, czy Sikorski złamał prawo
- Panika w resorcie Sikorskiego
- "Minister Sikorski myśli, że jest nieomylny"
- Prezydent: A może Sikorski to Marsjanin?
- Sikorski: Dlaczego nie lubię watahy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Szef MSZ Radosław Sikorski oświadczył w TVN24, że nie zatrudnił w ministerstwie "nikogo po moskiewskich szkołach".
"Mam mieszane uczucia w sprawie tej wypowiedzi. Wiewiórki w Pałacu Prezydenckim donosiły mi, że pan prezydent uważał mnie za ruskiego agenta, więc teraz jak uważa moich podwładnych za nielojalnych wobec Rzeczypospolitej, to z takiego osobistego punktu widzenia powinienem być zadowolony" - powiedział Sikorski w "Kropce nad i" w TVN24.
Dodał, że jest to dla niego sytuacja niekomfortowa, bo jego podwładni zostali "zaatakowani przez głowę państwa, a nie mogą odpowiedzieć".
"Nikogo po moskiewskich szkołach do pracy nie przyjąłem. Ta krytyka jest krytyką też mojej poprzedniczki (Anny Fotygi). To są ludzie, którzy pracowali także w jej czasach, na dyrektorskich stanowiskach, zajmując się polityką wschodnią" - powiedział Sikorski.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!