Prezydent: Na szczyt do Brukseli jedziemy razem
Jadę na szczyt do Brukseli - zapewnił w programie "Kawa na ławę" w TVN24 Lech Kaczyński. "Zupełnie naturalne jest, że prezydent i premier są na szczycie. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. (...) Mówię: jedziemy razem" - zadeklarował. Dopytywany o chorobę pilota drugiego rządowego samolotu - przez co nie miałby czym lecieć do Brukseli - Lech Kaczyński ironizował: "Czy ja jestem w programie satyrycznym?".
- Prezydent poleci, ale nie z premierem
- Prezydent dzwoni do Francji, bo MSZ milczy
- Na szczyt Unii powinien jechać premier
- Prezydent dzwonił do premiera. Prawda czy fałsz?
- Miller: Kaczyński to pośmiewisko
- Sikorski do Kaczyńskiego: Klękam przed panem
- Kownacki kłamał, prezydent nie dzwonił do Tuska
- Ofensywa prezydenta przeciw rządowi
- Wtykanie kija w szprychy
- "To premier powinien czarterować samolot"
- Tusk skarcił Klicha za chorego pilota
- Prezydent poleci litewskim samolotem?
- Prezydent i premier wciąż skłóceni
- "Klich nie jest Stalinem, nie zamknie granic"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jest samolot dla Lecha Kaczyńskiego, czy go nie ma? Zdaniem prezydenta problem, którym żyją polityczne i medialne salony Polski, w ogóle nie istnieje. "Prezydent jest pierwszą osobą w państwie, premier formalnie czwartą" - argumentował. I dodał, że jeżeli rząd mówi, że dla prezydenta nie ma samolotu, bo pilot jest chory, to mu "ręce opadają". "To jest chwytanie się brzytwy" - stwierdził.
>>>"To premier powinien czarterować samolot"
"Ja mam pierwszeństwo, jeżeli chodzi o samolot. Poza tym są inne możliwości, żeby się dostać do Brukseli. Mamy przyjaciół, są loty czarterowe" - wyliczał prezydent. Ostatecznie nie powiedział jednak, jak zamierza dolecieć do Brukseli.
"Są sprawy, na których znam się lepiej"
"To jest rada szefów państw i rządów, taka jest oficjalna nazwa. Tam jest sprawa traktatu lizbońskiego. Kto go ma podpisać - ja czy premier? Tam jest sprawa Gruzji. Są co najmniej dwie sprawy, na których ja się znam lepiej. Byłem więcej razy niż pan premier na posiedzeniach Rady Europejskiej" - mówił Lech Kaczyński w TVN.
>>>"Klich nie jest Stalinem, nie zamknie granic"
"Ja naprawdę nie prowokuję tego konfliktu. Wielokrotnie zdarza się na posiedzeniach Rady Europejskiej, że są tam prezydent i premier. To jest coś zupełnie naturalnego" - tłumaczył Bogdanowi Rymanowskiemu w programie "Kawa na ławę" prezydent. Ucinając temat dodał: "Jedziemy razem".
"To nie przepychanki, to napad"
Zapytany, kto wobec tego prowokuje konflikt, Lech Kaczyński wskazał na najbliższe otoczenie Donalda Tuska. "Między szefem mojej kancelarii a Sławomirem Nowakiem, szefem gabinetu politycznego premiera, jest różnica wynikająca z czegoś, co określiłbym jako <klasę>" - ocenił prezydent.
"Nie ma przepychanki słownej ze strony moich współpracowników. Proszę sobie natomiast wyobrazić taką sytuację: idzie sobie minister Kownacki ulicą i podchodzi do niego jakiś pan "N." czy "S." i go popycha, ubliża mu, a Kownacki tylko się broni. To nie są przepychanki, ale napad" - powiedział Lech Kaczyński.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!