Borusewicz odmawia prezydentowi Religi
To była prośba samego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ale w Senacie na posiedzeniu w sprawie referendum o reformie w służbie zdrowia nie przemówi Zbigniew Religa. Bo politycy PO uznali, że to "szukanie powodów do zadymy" i powiedzieli stanowcze "nie". "Jeżeli ktoś jest członkiem parlamentu nie powinien występować w roli przedstawiciela władzy wykonawczej" - tłumaczy marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
- Prezydent wie, jak korzystać z Wikipedii
- Instrukcja obsługi reformy szpitali
- Religa nie bronił stanowiska prezydenta
- Szpitale upadną przez... remonty
- Tusk chce się dogadać z PiS i prezydentem
- Prezydent nie ma szans z referendum
- PO dogadała się z SLD w sprawie szpitali
- Ustawa o szpitalach bez poprawek lewicy
- Senat nie chce zdrowotnego referendum
- Religa: Będę walczył, dopóki mam siłę
- "Jestem dumny z mojego życia"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Poseł i senator są reprezentantami narodu, więc jest pytanie czy można reprezentować naród a jednocześnie władzę wykonawczą. Wydaje się, że nie" - uważa marszałek Sejmu.
Jego pogląd podziela marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Jak twierdzi, nie uwzględni upoważnienia Religi, bo ma "wątpliwości dotyczące zgodności z Konstytucją wykonywania przez posła obowiązków pełnomocnika prezydenta RP" - podaje TVN24.
Lech Kaczyński wysłał Bogdanowi Borusewiczwi trzy wnioski upoważniające Piotra Kownackiego, Andrzeja Dudę i Zbigniewa Religę do reprezentowania głowy państwa na wtorkowym posiedzeniu Senatu. Prace wyższej izby parlamentu mają dotyczyć projektu o zarządzeniu referendum w sprawie reformy służby zdrowia.
Zdaniem byłego marszałka Sejmu, Marka Jurka, cała sprawa ma na celu wywołanie bezsensownego i niepotrzebnego sporu. "Nie przywołano w tym liście żadnego bezpośredniego przepisu. Na miejscu marszałka nie szukałbym więc problemów" - mówi Jurek.
Co na list mówi Zbigniew Chlebowski? "Cała inicjatywa nie tylko nie budzi zaufania, ale jest czysto polityczna. Urzędnicy w kancelarii szukają powodu do zadymy" - mówi. Dodaje też, że referendum to czysto polityczna akcja skazana na niepowodzenie. "Nie ma szans na akceptację w Senacie, bo pytanie, które chce Polakom postawić pan prezydent, jest fałszywe" - uważa Chlebowski.
Jego zdaniem, również Religa nie powinien angażować się w tę sprawę. "W Kancelarii Prezydenta pracuje kilku ministrów, nie wiem zatem, jaka miała być rola profesora. Ale powinien takiego angażowania się unikać, bo to czysto polityczny kontekst" - dodaje Chlebowski.
"Argumentacja marszałka Borusewicza w tym liście jest kuriozalna" - ocenia prezydencki minister, Michał Kamiński. "Profesor Religa weźmie udział w pracach Senatu, bo został do tego upoważniony" - podkreśla.
Według prezydenta, referendum powinno się odbyć 10-11 stycznia 2009 roku. We wniosku, który Lech Kaczyński przesłał do Senatu, znajduje się pytanie: "Czy wyraża Pani/Pan zgodę na komercjalizację placówek służby zdrowia, która umożliwi prywatyzację szpitali?".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!