Prezydent zapłacił za lot do Brukseli
A jednak. Kancelaria Prezydenta zapłaciła 150 tysięcy złotych za lot Lecha Kaczyńskiego na szczyt Unii Europejskiej do Brukseli. To jednak nie znaczy, że spór premier - prezydent się skończył. Bo - jak twierdzi RMF FM - Pałac Prezydencki sprawdza, czy są jakieś przepisy, by oskarżyć szefa kancelarii premiera o przekroczenie uprawnień.
- Co samotny prezydent powie Unii o euro
- Prezes PiS: Rząd podważa konstytucję
- Jakubiak: Prezydent nie podpisze, bo nie ma wniosku
- "Ustąpię prezydentowi, nie polecę do Brukseli"
- PO za karę nie da Kaczyńskiemu pieniędzy
- Tusk ustąpi prezydentowi
- Premier zarezerwował samolot wcześniej
- Prezydent zagra rolę rzecznika rządu
- Tusk nie zapłaci za czarter? Będzie proces
- Ekipa prezydenta grozi sądem premierowi
- "Tusk nie leci, bo nie chce traumy"
- "Damy prezydentowi, bo mamy dobre serca "
- Lech Kaczyński: Lecę na kolejny szczyt Unii
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według RMF, Pałac Prezydencki wysupłał już 150 tysięcy na prezydencki czarter, ale nadal nie odpuszcza Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
W Kancelarii Prezydenta trwają ostatnie analizy dokumentów i przepisów. Ta prawna podpórka jest potrzebna do oskarżenia Tomasza Arabskiego, szefa KPRM, o to, że przekroczył swoje uprawnienia, odmawiając głowie państwa samolotu.
Jeśli będzie można udowodnić, że Arabski złamał prawo, rozpocznie się procedura odzyskiwania pieniędzy. W tym celu ludzie prezydenta zamierzają sięgnąć bezpośrednio do kieszeni
urzędnika premiera.
Przed październikowym szczytem UE w Brukseli kancelaria premiera nie zgodziła się, by prezydent udał się na to spotkanie - odmówiła mu użyczenia rządowego samolotu. Ostatecznie Kaczyński
skorzystał z wyczarterowanego samolotu.
W efekcie tego sporu, premier zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o rozstrzygnięcie kwestii, czy prezydent może samodzielnie decydować o udziale w posiedzeniach Rady Europejskiej, czy też ostateczna decyzja w tej sprawie należy do szefa rządu.
A jak na ten cały spór patrzą podatnicy? Na pewno z podirytowaniem, bo przecież to oni, a nie prezydent czy premier, zapłacili za lot, a teraz, dodatkowo, płacą za kłótnie na jego temat.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!