Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki (PO), stwierdził w Radiu ZET, że Polska powinna przyjąć europejską walutę jak najszybciej. Zaznaczył przy tym, że jest przeciwnikiem referendum w tej sprawie. "Referendum to nie jest potrzebne, mało tego - byłoby szkodliwe dla Polski" - tłumaczył.

Innego zdania jest rzecznik PiS, Adam Bielan. Dla niego "utrata waluty jest utratą cząstki suwerenności", także tej gospodarczej. Jego zdaniem, Polacy muszą mieć możluiwość wypowiedzenia się na ten temat. "Niewykluczone, że Polacy w referendum, które - mam nadzieję, odbędzie się w przyszłym roku - zdecydują się na to, żeby nie oddać kolejnej części suwerenności" - stwierdził.

Poseł PiS wyznał również, że jeśli pytanie w referendum będzie brzmiało "czy zgadzasz się na to, żeby 1 stycznia 2012 roku obowiązywało w Polsce euro", zagłosuje na "nie".

"Nie boimy się decyzji Polaków w tej sprawie. Nie uważamy, że Polacy są zbyt głupi, żeby zdecydować o takiej sprawie jak porzucenie złotówki i przejście na euro" - dodał Bielan.

Wojciech Olejniczak (Lewica) ocenił, że prezydent Lech Kaczyński "straszy Polaków, że wejście Polski do strefy euro jest niekorzystne".

"PO i wszyscy nie powinni godzić się teraz na referendum. Referendum na końcu, jeżeli w ogóle referendum jest potrzebne" - stwierdził poseł Lewicy.

Wiceminister Szejnfeld przypomniał, że referendum w tej sprawie już się odbyło: Polacy zgadzając się na wejście do Unii Europejskiej, zgodzili się również na przyjęcie europejskiej waluty.

Według mapy drogowej polskiego rządu, w 2011 roku Polska ma spełnić kryteria konwergencji z Maastricht określające m.in. dopuszczalny poziom inflacji, deficytu budżetowego i długu publicznego. Przyjęcie przez Polskę wspólnej waluty nastąpiłoby 1 stycznia 2012 roku.