PiS zgodzi się na euro, ale po referendum
Jeśli w referendum Polacy poprą rząd, a głosowanie będzie wiążące, PiS zgodzi się na zmiany w konstytucji umożliwiające wprowadzenie euro od 2012 roku. Taka deklaracja padła na spotkaniu premiera Donalda Tuska z liderami klubów parlamentarnych - pisze DZIENNIK.
- PSL: Kaczyński nie wprowadziłby nas do UE
- Winiecki: Tylko ekonomiczni analfabeci nie chcą euro
- Gwiazdowski: Zwolennicy euro robią z Polaków kretynów
- Prezydent: Bez referendum nie będzie euro
- Co samotny prezydent powie Unii o euro
- Prezes NBP: Euro w 2012 roku jest realne
- Zapłacimy za euro 3,5 miliarda złotych
- Czas przyłączyć się do euro
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Dobrze jest zobaczyć prezesa Kaczyńskiego uśmiechniętego" - cieszył się po spotkaniu szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak. I rzeczywiście jego klimat odbiegał od ostatnich politycznych starć rządu z opozycją. Ale do zgody w zasadniczych sprawach nie doszło. Ustalono jedynie dalszy sposób postępowania. Kolejne spotkanie ma się odbyć na początku grudnia. Do tego czasu debatę na temat daty wprowadzenia euro i związanych z tym korzyści i zagrożeń mają toczyć eksperci.
Wiadomo jednak, że zdecydują argumenty polityczne, bo warunek postawiony przez PiS jest jasny: "O tym, czy Polska ma wejść do strefy euro w 2012 r., ma zadecydować suweren, czyli musimy zadecydować w referendum - mówił po spotkaniu szef klubu PiS Przemysław Gosiewski. Jeśli w referendum wygra "tak", PiS zgodzi się na zmiany konstytucji. I właśnie tu jest pole konfliktu z rządem,
bo Platforma mówi: najpierw zmiana konstytucji, a potem referendum. Taki harmonogram wynika z rządowej "mapy drogowej" dojścia do euro. Czy porozumienie jest więc możliwe? Jak się jednak dowiadujemy, choć PO cały czas namawia PiS do zmiany konstytucji przed referendum, to na poważnie bierze pod uwagę wariant PiS, czyli odwrotny.
"Jeśli nie będzie innej metody, by zmienić konstytucję, to co będziemy mogli zrobić?" - zastanawia się jeden z ministrów PO. "Musimy jednak mieć gwarancję, że PiS po referendum dotrzyma słowa" - dodaje.
Teraz PO proponuje referendum razem z wyborami do europarlamentu 7 czerwca przyszłego roku. Taki termin podał w zeszłym tygodniu wicepremier Grzegorz Schetyna. Politycy Platformy nie ukrywają, że przy takim scenariuszu referendalne starcie wyostrzy spór i napędzi wyborców obu wielkim partiom. Taka oferta zwiększy też frekwencję.
Rozstrzygnięcia mają zapaść w ciągu dwóch tygodni: i w PiS, i w PO. Platforma ma jednak jeszcze jeden problem: jeśli dogada się z PiS, może mieć kłopot w koalicji, bo w tej sprawie małe partie nie zgadzają się z dużymi. PSL i SLD są za szybkim wprowadzeniem euro, ale referendum nie chcą. Boją się, że wybory do europarlamentu staną się plebiscytem potęg i doprowadzą do marginalizacji słabszych. "To jest po prostu gra między PiS a PO" - mówił po spotkaniu Wojciech Olejniczak.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!