Trzy byki Kaczyńskiego w liście do Obamy
Błędy w liście gratulacyjnym Lecha Kaczyńskiego dla nowo wybranego prezydenta USA można znaleźć aż w trzech miejscach. Nie byłoby problemu, gdyby prezydent pomylił się z ortografią. Protokół wymaga bowiem, by podobne listy pisać w języku nadawcy. Niestety, głowa państwa ma problemy z geografią. Odbiorca listu dowiedział się, że został prezydentem kraju, który ma dziwną nazwę...
- Kaczyńskiemu zaimponował "Perejro"
- Wpadka w Pałacu Prezydenckim
- "Za pięć minut zbombardujemy Rosję"
- Wybitny amerykanista zginął w wypadku
- Kaczyński, Benhałer i Sex Pistols
- Prezydent do urzędników: Ukarzę was
- Amerykanie śmieją się z Lecha Kaczyńskiego
- Kaczyński do Tuska: Naćpana czy Gyurcsány?
- Janusz Palikot wyrzuci literki z alfabetu?
- Boruc o prezydencie Kaczyńskim: Żenada
- "Marek Kondrat parodiuje prezydenta"
- Prezydent składa kondolencje. I znowu gafa
- Gafa prezydenta w Sejmie. Przez spóźnienie
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Trzyliterowy skrót USA oznacza Stany Zjednoczone Ameryki. Prezydent natomiast podpisał się pod listem, w którym USA są Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej. "To kardynalny
błąd" - powiedział TVP Info amerykanista profesor Krzysztof Michałek. Ten błąd w liście Kaczyńskiego powtarza się trzykrotnie.
Kancelaria Prezydenta nabrała wody w usta. Dziennikarze TVP Info, którzy dopatrzyli się błędów nie mogli doprosić się tam komentarza. Dowiedzieli się natomiast, że list miał pierwotnie
poprawną formę, ale urzędnicy z prezydenckiego pałacu chcieli w ten sposób go "ulepszyć".
"Treść takich depesz dla prezydenta zawsze redaguje MSZ. Tak też było i tym razem. Kancelaria przerobiła jednak naszą wersję, dopisując między innymi ten nieszczęśliwy
przymiotnik" - powiedział rozmówca TVP Info w resorcie spraw zagranicznych.
"To bardzo częsty, ale kardynalny błąd. Swoim studentom zawsze powtarzam, że popełniają go albo słabi dziennikarze, albo politycy, którzy chcą w ten sposób wyrazić swoje
uwielbienie dla USA. To coś w rodzaju przedobrzenia" - tłumaczy amerykanista prof. Krzysztof Michałek.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!