Premier już odleciał. Przed prezydentem
Niemałe zamieszanie wywołał Donald Tusk, pojawiając się znienacka na lotnisku, gdzie rządowa maszyna czekała na prezydenta lecącego na unijny szczyt. Zapachniało kolejną wojną o samolot i o to, kto powinien wybrać się do Brukseli.
- Prezydent poinstruowany
- Donald Tusk testuje... Lecha Kaczyńskiego
- Prezydent dostanie tylko 120 sekund
- Rząd spokojny, bo wyszkolił prezydenta
- Platforma zatrzyma prezydenta w kraju
- Unijny szczyt bez bitwy o samolot
- Prezydent na szczycie? Za zgodą premiera
- "Tusk nie leci, bo nie chce traumy"
- Prezydent działa za plecami rządu
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wszyscy jeszcze doskonale pamietają polityczną awanturę o to, kto będzie reprezentował Polskę na unijnym szczycie w Brukseli. Premier odmówił prezydentowi rządowego samolotu, przez co Lech Kaczyński musiał wyczarterować boeinga z LOT-u. Przepychanki i spory nie milkły nawet po szczycie.
Tym razem, przed dzisiejszym szczytem, miało być zupełnie inaczej. Donald Tusk i Lech Kaczyński porozumieli się i zgodnie stwierdzili, że Polskę w Brukseli będzie reprezentował prezydent.
Dlatego ogromne zamieszanie wśród dziennikarzy na wojskowym lotnisku w Warszawie wywołał poranny przyjazd świty premiera i Donald Tusk wysiadający z limuzyny. Na szczęście szef rządu ominął rządowego tupolewa, który czekał na prezydenta i wsiadł do mniejszego jaka.
Po chwili samolot z premierem odleciał na Wybrzeże. Tak Donald Tusk rozpoczął weekendowy wypoczynek - dowiedział się DZIENNIK.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!