W liście do Donalda Tuska Kamiński pisze, że Bondaryk "otrzymuje ze spółki Polska Telefonia Cyfrowa wynagrodzenie znacząco przekraczające miesięczne pobory uzyskiwane przez niego w ABW", a funkcjonariuszom odmawia udzielenia żądanych informacji - twierdzi "Gazeta Wyborcza".

To efekt wielkiej kontroli majątku Bondaryka. Pracowało przy niej trzech agentów. Zadali 396 pytań 198 instytucjom finansowym - 61 bankom, 43 domom maklerskim, 29 funduszom inwestycyjnym i 65 firmom ubezpieczeniowym. Pytali, czy Bondaryk lub jego żona ulokowali tam pieniądze. Musieli na to uzyskać taką samą liczbę zezwoleń sądu.

To, co znaleźli, pozwoliło Kamińskiemu oskarżyć Bondaryka o ukrywanie dochodów. Chodzi o dużą - 1,5 miliona zł - wypłatę, którą Bondarykowi przyznano, gdy odchodził z dyrektorskiej funkcji w PTC (operator komórkowy Era) na stanowisko szefa ABW.

Bondaryk broni się, twierdząc, że CBA przekracza zakres kontroli, bo prowadzi ją w okresie, który zostanie objęty materią oświadczenia majątkowego dopiero w roku 2009 i obejmującego rok 2008.