Prezydent tropi prorosyjskie lobby w Polsce
Prorosyjskie lobby w Polsce sterowało przekazami ze strzelaniny w Gruzji - twierdzi Lech Kaczyński. Prezydent, którego ktoś chciał przestraszyć seriami z karabinu, uważa, że strzelali Rosjanie. "To, że Rosjanie mówią, że to gruzińska prowokacja, to dla mnie oczywiste. Ale że robią to Polacy?" - oburza się.
- Lech Kaczyński: Wiem że to byli Rosjanie
- Siwiec: Kaczyński jak zagubiony turysta
- Jakubiak: Sparaliżowało mnie ze strachu
- Strzelanina pod lupą polskich śledczych
- Kaczyński o strzelaninie: Poszło kilka serii
- KGB: Konwój próbował naruszyć granicę
- Saakaszwili znowu przedobrzył
- Prezydent już wie, które ustawy zawetuje na pewno
- Kto i dlaczego strzelał w Gruzji
- Komorowski: Jaka wizyta, taki zamach
- Gruzini nie dopuścili BOR-u do prezydenta
- Ołdakowski: Gruzini są dumni, że ich popieramy
- Gdyby trafili prezydenta, BOR byłby bezsilny
- Na granicy po rosyjsku krzyczeli Gruzini?
- Szmajdziński o Gruzji: Wycieczka w nieznane
- Drażnienie się z Rosją to fatalny pomysł
- Kwaśniewski: To była niedobra misja prezydenta
- Ławrow: To była prowokacja Saakaszwilego
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Niepokoją mnie wypowiedzi w Polsce, które są inspirowane - określiłbym to - prorosyjskim lobby" - stwierdził Lech Kaczyński. Prezydent powiedział, że chodzi o komentarze w mediach. Nie wyjaśniał więcej, ale można się domyślać, że wytknął niektórym ekspertom kreślenie innych scenariuszy niż jego.
Komentatorzy mówili bowiem, że strzały, które padły wczoraj w pobliżu Lecha Kaczyńskiego w Gruzji, to mogła być gra jakichś służb. Niekoniecznie rosyjskich.
>>>Zobacz dramatyczne zdjęcia z ostrzału w Gruzji
Na konferencji prasowej, która była poświęcona podpisaniu przez prezydenta ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym padło pytanie o to skąd Lech Kaczyński ma pewność, że strzelali Rosjanie. Prezydent wyjaśnił wówczas, że to właśnie przez takie pytania rodzą się podejrzenia o prorosyjskość polskich mediów.
"Najpierw usłyszałem jak ktoś zaczyna krzyczeć, a później otwiera ogień. Było ciemno. Nie mogłem stwierdzić, kto dokładnie strzelał. Ale jeśli ktoś ma wątpliwości, to niech pojedzie do tej miejscowości" - odpowiadał Kaczyński.
"Ja już dawno słyszałem, że w tej miejscowości, do której pojechaliśmy, są rosyjskie wojska. Ale chciałem ten posterunek zobaczyć na własne oczy. Nie sądziłem jednak, że usłyszę tam strzały" - dodał.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!