Dziennik.plPolityka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Gdyby trafili prezydenta, BOR byłby bezsilny

2008-11-24 | Ostatnia aktualizacja: 19:19 | Komentarze: 0 | skomentuj

Gdy w pobliżu Lecha Kaczyńskiego padły strzały, oficerowie BOR byli 300 metrów za nim. "Nie mogli nic zrobić. To niedopuszczalne" - mówi w TVN24 szef Biura Ochrony Rządu i dodaje, że w czasie strzelaniny na pograniczu gruzińsko-osetyjskim przy polskim prezydencie byli tylko Gruzini.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Generał Marian Janicki przyznaje, że po lekturze meldunków i po rozmowie z szefem ochrony nie ma wątpliwości - ochrona popełniła błąd. "Ochrona polska miała w pewnym momencie ograniczony dostęp do pana prezydenta. W tym feralnym momencie nie było nikogo obok niego" - powiedział szef BOR.

>>>Kaczyński o strzelaninie: Poszło kilka serii

Z relacji świadków wiadomo już, że funkcjonariusze BOR praktycznie na dobre stracili kontakt z Lechem Kaczyńskim, gdy ten wysiadł z samochodu, by zobaczyć punkt stacjonowania wojsk osetyjsko-rosyjskich - opowiada szef BOR.

>>>Gruzja: Do konwoju strzelali Rosjanie

"Samochód polskiej ochrony w pewnym momencie, po skręcie w tę feralną drogę wiejską, został 300 za samochodem głównym" - stwierdził Marian Janicki.

To nie jedyna wpadka służb zabezpieczających wczorajszą wizytę prezydenta w Gruzji. Gdy kolumna limuzyn jechała po szosie, ochrona pozwoliła, by wyprzedził ją pojazd z dziennikarzami.

"Niedopuszczalne, żeby jakikolwiek pojazd jechał wzdłuż kolumny" - mówił Janicki.

MP
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «