Gdyby trafili prezydenta, BOR byłby bezsilny
Gdy w pobliżu Lecha Kaczyńskiego padły strzały, oficerowie BOR byli 300 metrów za nim. "Nie mogli nic zrobić. To niedopuszczalne" - mówi w TVN24 szef Biura Ochrony Rządu i dodaje, że w czasie strzelaniny na pograniczu gruzińsko-osetyjskim przy polskim prezydencie byli tylko Gruzini.
- List Kaczyńskiego do Obamy "pełen gaf"
- Prokuratorzy nie chcą przesłuchać prezydenta
- KGB: Konwój próbował naruszyć granicę
- Kaczyński: Strzelali, ale nie bałem się o życie
- Siwiec: Kaczyński jak zagubiony turysta
- Strzelanina pod lupą polskich śledczych
- Prezydent tropi prorosyjskie lobby w Polsce
- Ołdakowski: Gruzini są dumni, że ich popieramy
- "Kaczyński, mały piroman, dał się wkręcić"
- Jakubiak: Sparaliżowało mnie ze strachu
- Saakaszwili znowu przedobrzył
- Kwaśniewski: To była niedobra misja prezydenta
- Gruzini nie dopuścili BOR-u do prezydenta
- ABW oskarża: Strzelać kazał Saakaszwili
- Prezydent: Nie jestem przedszkolanką
- Zobacz ochronę prezydenta na Naszej-Klasie
- Prezydent i premier dostaną auto jak czołg
- Kto i dlaczego strzelał w Gruzji
- BOR: Nie wiedzieliśmy o podróży prezydenta
- Na granicy po rosyjsku krzyczeli Gruzini?
- Komorowski: Jaka wizyta, taki zamach
- Ławrow: To była prowokacja Saakaszwilego
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Generał Marian Janicki przyznaje, że po lekturze meldunków i po rozmowie z szefem ochrony nie ma wątpliwości - ochrona popełniła błąd. "Ochrona polska miała w pewnym momencie ograniczony dostęp do pana prezydenta. W tym feralnym momencie nie było nikogo obok niego" - powiedział szef BOR.
>>>Kaczyński o strzelaninie: Poszło kilka serii
Z relacji świadków wiadomo już, że funkcjonariusze BOR praktycznie na dobre stracili kontakt z Lechem Kaczyńskim, gdy ten wysiadł z samochodu, by zobaczyć punkt stacjonowania wojsk osetyjsko-rosyjskich - opowiada szef BOR.
>>>Gruzja: Do konwoju strzelali Rosjanie
"Samochód polskiej ochrony w pewnym momencie, po skręcie w tę feralną drogę wiejską, został 300 za samochodem głównym" - stwierdził Marian Janicki.
To nie jedyna wpadka służb zabezpieczających wczorajszą wizytę prezydenta w Gruzji. Gdy kolumna limuzyn jechała po szosie, ochrona pozwoliła, by wyprzedził ją pojazd z dziennikarzami.
"Niedopuszczalne, żeby jakikolwiek pojazd jechał wzdłuż kolumny" - mówił Janicki.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!