Posłowie, podaje TVP Info, mają występować w mediach komercyjnych, których widzowie nie należą do zwolenników PiS, brać udział w telewizyjnych i radiowych dyskusjach z najważniejszymi politykami innych ugrupowań, a w sytuacjach kryzysowych jako pierwsi wypowiadać się w mediach. Oprócz Kurskiego i Ziobry, w skład grupy wchodzą jeszcze m.in. Aleksandra Natalli-Świat, Jan Ołdakowski, Elżbieta Jakubiak i Joachim Brudziński.

W szkoleniach prowadzonych przez wynajętą firmę miało wziąć udział 80 parlamentarzystów, ale już na samym początku Jarosław Kaczyński nakazał skreślenie połowy nazwisk. "Prezesowi trudno było powiedzieć Krzysztofowi Putrze, Przemysławowi Gosiewskiemu i Krzysztofowi Tchórzewskiemu, działaczom, których zna od lat, by ograniczali wystąpienia w mediach. Teraz ma podkładkę. Może powiedzieć im, że z opinii niezależnych ekspertów wynika, że do mediów nie powinni chodzić" - mówi jeden z rozmówców TVP Info.

Jacek Kurski to jedyny poseł specgrupy, który został dio niej zakwalifikowany, choć nie przeszedł szkolenia. "Byłem tylko jednego dnia, bo na uczestnictwo w większej ilości zajęć nie pozwalały mi obowiązki poselskie. Niewiele się nauczyłem. To tak, jakby Mozart chodził na korepetycje do Antonio Salieriego" - wyjaśnił.

"Nie sądzę, żeby taka decyzja zapadła. Nie ma i nie będzie takiej decyzji, żeby ktoś miał prawo występować w mediach, a ktoś inny nie" - zaprzeczył doniesieniom TVP Info sekretarz generalny PiS, Jarosław Zieliński.

Dodał jednak, że Klub Parlamentarny PiS i kierownictwo partii chciałoby mieć większy wpływ "na to, kto reprezentuje partię w poszczególnych mediach i programach". "Prosilibyśmy dziennikarzy i wydawców, aby uwzględnić zaproszenia przez biuro prasowe klubu" - podkreślił.

Jego zdaniem, każda partia chce wysyłać do programów telewizyjnych czy radiowych ludzi najlepiej przygotowanych. "Posłowie powinni mieć świadomość, że występując w imieniu ugrupowania i klubu budują nie tylko swój wizerunek" - mówi polityk.

Pytany o to czy - jak napisał portal TVP Info - posłów PiS szkoliła agencja PR i to w wyniku tych działań doszło do selekcji, kto ma występować w mediach, Zieliński odparł, że to jest "sprawa wewnętrzna ugrupowania" i odmówił komentarza.

"Były szkolenia dla posłów. Nie uczestniczyłem w nich, bo nie miałem czasu. Nic nie wiem o decyzji, w sprawie specgrupy, ani nie byłem o niej informowany, choć nie wykluczam, że mogła mieć miejsce" - stwierdził Arkadiusz Mularczyk.