Projekt ustawy napisanej przez posła Jana Widackiego w sejmowej zamrażarce leży od wiosny. Jednak w tym tygodniu ma szansę pojawić się na posiedzeniu Sejmu. Tyle że nawet jeśli parlament nim się zajmie, to - jak ustalił DZIENNIK - i tak jego los jest już przesądzony. Jeszcze dziś negatywne stanowisko do projektu ma przyjąć rząd Donalda Tuska. "Ustawę Widackiego skrytykował resort spraw wewnętrznych. Nie ma powodu, aby to kwestionować" - mówi ważny polityk PO.

Podobne stanowisko ma przyjąć też klub parlamentarny PO. "Nie będzie się ono różnić od rządowego. Zmiany autorstwa Widackiego nam się nie podobają" - przekonuje Paweł Graś, zastępca sekretarza generalnego PO.

A co Widacki chciał zmieniać w CBA? Po pierwsze odwołać twórcę biura Mariusza Kamińskiego. Biuro podobnie jak policja miało się znaleźć pod kuratelą MSWiA, a nie premiera, jak teraz. Poseł Partii Demokratycznej postulował również, aby szefowie służb (w tym też ABW) przechodzili badania psychiatryczne.

W maju, kiedy Widacki prezentował swój plan, posłowie PO wypowiadali się o nim ciepło. "Zgadzam się z wieloma pomysłami, które proponuje lewica" - mówił Sebastian Karpiniuk, "pistolet" Platformy z sejmowej komisji śledczej badającej naciski.

Teraz pytani przez DZIENNIK najważniejsi politycy PO twierdzą, że ustawa Widackiego jest bublem. "Nie ma sensu pisać całych ustaw, aby rozwiązywać sprawy personalne. Tak robiło PiS, a my nie chcemy kontynuować takich praktyk" - twierdzi Marek Biernacki, poseł PO z komisji ds. służb specjalnych.

Dlaczego Platforma zmieniła zdanie? Nasi rozmówcy z PO twierdzą, że po skandalu z powołaniem esbeka Igora Stachowicza (rekomendował go Widacki) jako eksperta do komisji badającej naciski i emisji filmu "Trzej kumple", gdzie widać, jak ten polityk przed sądem broni esbeków, nie chcą mieć z nim nic wspólnego. "Obrońca esbeków nie będzie reformować dzisiejszych służb" - mówi jeden z polityków PO.

Twarde stanowisko PO w sprawie CBA może jednak wywołać duży konflikt z politykami Lewicy, których głosów Platforma potrzebuje do obalania kolejnych prezydenckich wet.