"Wśród bliźniaków jednojajowych często jedno z nich jest homoseksualistą. Tak przynajmniej twierdzą medycy. Jarosław, w przeciwieństwie do Lecha, nie ma żony, dzieci, z kobietami trudno go spotkać, a mieszka z mamą i kotem. To jeszcze niczego nie oznacza, ale chyba można by oczekiwać nieco wyraźniejszej informacji na temat stosunku byłego premiera do kobiet i szerzej - o źródłach jego nieangażowania się w związki z kobietami?" - prowokuje w swoim blogu w onet.pl Janusz Palikot.

Ten jeden z najbogatszych Polaków i polityczny skandalista zdążył już przyzwyczaić do swoich kontrowersyjnych wypowiedzi, często balansujących na granicy dobrego smaku, ale tak daleko się chyba jeszcze nigdy nie posunął. Tym bardziej, że w swoim blogu pyta: "Czy Jarosław jest Jarosławą? Czy Jarosław Kaczyński jest kobietą, jak zasugerowała kilka dni temu Nelly Rokita?"

Dalej poseł Platformy Obywatelskiej niby tylko stawia pytania, ale nietrudno się domyśleć, że wcale nie oczekuje na nie odpowiedzi. Zapewne Palikot znowu chce tylko wzbudzić ferment i znowu wbić kij w mrowisko.

Powiedzieć o tych pytaniach do Jarosława Kaczyńskiego, że są prowokacyjne, to mało. "Z czego wynika, że bodaj jako jedyny z polskich premierów nie był żonaty? Z porażek miłosnych, z niechęci do instytucji małżeństwa, z odmiennych preferencji seksualnych?" - pisze w blogu Janusz Palikot.

Ale na tym nie poprzestaje. "Na szczęście, politycy nie mają płci i można ich pytać o wszystko. Ja - niepytany - oświadczam, że jednoznacznie preferuję kobiety. A Pan, Panie Jarosławie?" - pyta poseł PO.

Janusz Palikot przypuścił atak na Jarosława Kaczyńskiego niedługo po tym, jak prezes Prawa i Sprawiedliwości zażądał, by parlamentarzysta PO przeprosił Grażynę Gęsicką, której zarzucił "polityczne prostytuowanie". Szef PiS zaapalował też do premiera Donalda Tuska, by wyciągnął konsekwencje wobec Palikota.

Ale Kaczyński raczej nie może na to liczyć. Dziś rano w TVN24 szef klubu parlamentarnego PO oświadczył, że Janusz Palikot nie będzie wyrzucony z partii. "Stąpa on po cienkim lodzie, ale nie ma podstaw do jego usunięcia" - mówi Zbigniew Chlebowski.