Wcześniejsze wybory? Jestem za
Wcześniejsze wybory to interesujący pomysł - mówi Lech Kaczyński. Prezydent tłumaczy, że głosowanie powinno się odbyć nawet przed 2011 rokiem dla dobra szefa rządu. Dlaczego? Bo premier nie będzie w stanie pogodzić kampanii wyborczej z obowiązkami wynikającymi z przewodzenia pracom Unii Europejskiej.
- Do urn możemy pójść pół roku wcześniej
- Piskorski szykuje zemstę na PO
- Wróg Brukseli walczy o europarlament
- PiS: Wcześniejsze wybory w 2010 roku
- Walka w Platformie o schedę po Tusku
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Chciałbym wiedzieć, na ile rządząca partia wysuwa ten pomysł na poważnie. Sam mówiłem, że nie da się pogodzić wyborów i prezydencji w Unii Europejskiej i podtrzymuję tę opinię" - powiedział Lech Kaczyński. Warszawa przejmie odpowiedzialność za Wspólnotę w połowie 2011 roku.
Kaczyński tłumaczył, że premier Czech - kraju, który przewodniczący obecnie pracom Unii - musiał w ostatnich dniach odbyć wiele podróży m.in. do Kijowa, Moskwy, Brukseli. "Wyobraźmy sobie, że premier prowadzi kampanię wyborczą, ale jednocześnie ma takie obowiązki, o których mówiłem. Czy jedno z drugim jest połączalne? Nie" - stwierdził prezydent.
Za przypieszeniem wyborów parlamentarnych opowiedziała się Platforma Obywatelska. Szef klubu parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski powiedział, że jest zwolennikiem wyborów parlamentarnych na wiosnę 2011 r. ze względu na nakładanie się terminu głosowania z okresem polskiej prezydencji w Unii.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!