Jarosław Kaczyński jest przekonany, że samobójstwo Roberta Pazika, jednego z porywaczy Krzysztofa Olewnika to nie przypadek. "Mamy do czynienia z likwidacją świadków" - oświadczył prezes PiS podczas konferencji prasowaj.

Mówiąć o dymisji niemal całego kierownictwa ministerstwa sprawiedliwości to dla Jarosława Kaczyńskiego dowód na bankructwo polityki rządu.

Kaczyński zażądał powołania specjalnej komisji śledczej w sprawie wyjaśnienia okoliczności porwania i śmierci Olewnika. Jego zdaniem, aby nie było zarzutów o manipulację, pracami komisji powinien pokierować polityk opozycji, najlepiej z Prawa i Sprawiedliwości.

Najpewniej więc komisja powstanie, bo jej powołanie dopuszcza marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, a dziś również premier Tusk zapowiedział jej powołanie.

Jarosław Kaczyński nawiązał też do postawienia zarzutu przekroczenia uprawnień byłemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze. Jego zdaniem, zarzuty wobec Ziobry mają charakter polityczny, a śledztwo w tej sprawie to przykład walki obecnego rządu z opozycją.

>>> Ziobro usłyszał zarzut

Prezes PiS skrytykował też ograniczenia budżetowe, jakie ostatnio dotknęły policję. I zaapelował do premiera Donalda Tuska, aby wydatki na policję nie były redukowane.

Jak zaznaczył, takie oszczędności uderzą w walkę z przestępczością, w tym z przestępczością zorganizowaną. Dodał, że walka z przestępczością jest "jak pokazują wydarzenia, których jesteśmy świadkami, w dalszym ciągu ważnym zadaniem państwa".

Kaczyński oświadczył, że jest gotów do współpracy z rządem, aby tak zmienić budżet, by pieniądze dla policji się znalazły. "Jesteśmy gotowi nawet do bardzo daleko idącej współpracy, żeby ta niezwykle ważna funkcja państwa była dalej realizowana" - zadeklarował.