Po wczorajszym samobójstwie jednego z porywaczy Krzysztofa Olewnika, dziś premier zapowedział, że do wyjaśnienia wszystkich okoliczności związanych z tym porwaniem zgadza się na powołanie w Sejmie specjalnej komisji śledczej. I choć szef klubu PO Zbigniew Chlebowski twierdzi, że jeszcze nie ma decyzji w tej sprawie, to stanowisko Donalda Tuska przesądza wszystko.

>>> Dowiedz się o czystce w resorcie sprawiedliwości

"W takich sprawach premier ma zawsze decydujący głos" - mówi DZIENINIKOWI poseł PO Paweł Graś.

Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski poinformował, że z jego inicjatywy już powstaje projekt uchwały o powołaniu komisji.

"Już rano wydałem odpowiednie dyspozycje, zmierzające do tego, żeby powstał projekt uchwały o powołaniu komisji śledczej; (projekt) o tekście adekwatnym do zaistniałej sytuacji - czyli problemów śmierci morderców Olewnika w więzieniu" - powiedział Komorowski.

Komorowski ma nadzieję, że na następnym posiedzeniu Sejmu sprawa powołania komisji śledczej zostanie rozstrzygnięta.

PiS już złożyło marszałkowi Sejmu wniosek o powołanie komisji. Jarosław Kaczyński uważa, że jej pracami powinien pokierować polityk opozycji, najlepiej z Prawa i Sprawiedliwości.

>>> Przeczytaj, co w sprawie Olewnika sądzi PiS

SLD zapowiedziało poparcie wniosku o powołanie komisji. Szef Sojuszu Grzegorz Napieralski oświadczył, że dzisiejsze dymisje w resorcie sprawiedliwości pokazują niewydolność systemu.

"18 miesięcy rządów Donalda Tuska jest czasem straconym w sprawie Olewnika" - oświadczył Napieralski.

Napieralski zapowiedział, że jego klub złoży w Sejmie wniosek o przedstawienie posłom informacji na temat okoliczności śmierci trzech skazanych za zabójstwo Krzysztofa Olewnika. "Jest bardzo dużo znaków zapytania, niejasności" - mówił.

Lewica chce, by informację przygotowali wspólnie przedstawiciele resortów sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. "Chcemy wiedzieć, co się stało, aby takich problemów i takich wydarzeń uniknąć na przyszłość" - podkreślał.

Szczególnie ostre słowa skierował pod adresem ministra sprawiedliwości w rządzie PiS Zbigniewa Ziobro. Stwierdził, że nie ma on moralnego prawa krytykować uchybień swego następcy Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

"Minister Ziobro, gdyby chciał przyjąć choć część standardów politycznych, które funkcjonowały za naszych rządów, czy teraz, za rządów PO, to musiałby się dymisjonować co tydzień" - stwierdził lider SLD.

Posłowie PiS takimi opiniami są oburzeni i wytykają politykom SLD krótką pamięć. "Ich postępowanie to cynizm" - mówi poseł Arkadiusz Mularczyk. I przypomina, że to za rządów lewicy Ryszard Kalisz jako minister spraw wewnętrznych nagrodził jednego z policjantów za prowadzenie sprawy porwania Olewnika.