Politykowi zarzucono, że jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny przekroczył swoje uprawnienia. Nakazał prokuratorowi z Krakowa, żeby pokazał prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu akta tak zwanej mafii paliwowej.

Chodzi o protokoły przesłuchań jednego ze świadków. Śledczy uznał, że w ten sposób Zbigniew Ziobro nakłonił prokuratora do ujawnienia tajemnicy służbowej. Można za to trafić na trzy lata za kraty.

>>> Dowiedz się, dlaczego Jarosław Kaczyński chciał czytać akta mafii paliwowej

Przesłuchanie Zbigniewa Ziobry trwało osiem godzin. "Złożyłem zeznania, które obejmowały fakty wskazujące na to, że działałem zgodnie z prawem. Dziś zrobiłbym to samo" - powiedział dziennikarzom Ziobro.

Były minister sprawiedliwości podkreślił, iż jego działania przyczyniły się w istotny sposób do skutecznego zwalczania mafii paliwowej.

Jego zdaniem, zarzuty są odwetem za jego działania na rzecz walki z mafią i poprawy bezpieczeństwa Polaków. Ziobro nazwał zarzuty "fałszywymi", podkreślił, że nie czuje się winny i ze spokojem oczekuje zakończenia tego postępowania.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura w Płocku i tam były minister składał zeznania.