Najgorętszą dyskusję parlamentarzystów wywołał zapis o możliwości sprzedaży alkoholu. W myśl projektu, sprzedaż, podawanie i spożywanie napojów alkoholowych zawierających nie więcej niż 4,5 procent alkoholu może odbywać się na imprezach masowych - z wyłączeniem tych o podwyższonym ryzyku - w miejscach do tego wyznaczonych i przez podmioty posiadające zezwolenie. W tej chwili na polskich stadionach nie wolno handlować piwem.

"Chodzi o to, by całe rodziny mogły bez obaw podążać na stadiony; chcemy mocno powiedzieć <nie zawłaszczycie stadionów, pseudokibice>" - mówił Ireneusz Raś (PO). Jak ocenił, sprzedaż niskoprocentowego alkoholu na imprezach jest normą w wielu państwach. "To są standardy w Europie. To jest również w domyśle wymóg roku 2012, dlatego, że na EURO jednym ze sponsorów na pewno będzie browar" - mówił.

Ustawa tym tygodniu przejdzie drugie czytanie w Sejmie. W życie miałaby wejść 1 sierpnia, czyli przed startem piłkarskich lig. Sprzedaż piwa na stadionach będzie testowana przez trzy sezony, by już na Euro 2012 nie było niedociągnięć.

Ostro protestuje opozycja. Mariusz Błaszczak (PiS) ocenił, że projektowi "brak logiki". "Z jednej strony rząd mówi o narastającym zjawisku chuligaństwa stadionowego, a z drugiej umożliwia sprzedaż alkoholu" - mówił. "Nie znajduję żadnego uzasadnienia dla rozpijania młodych ludzi, niech koncerny piwowarskie w inny sposób zabiegają o klientów, nie ułatwiajmy im tego" - mówił.

Wątpliwości niektórych posłów wywołał też tzw. zakaz klubowy zakładający, że organizator meczu może osobom łamiącym regulamin - na okres nie dłuższy jednak niż dwa lata - zakazać wstępu na kolejne swoje imprezy.

>>>Zmiany także w projekcie ustawy o wychowaniu w trzeźwości

Czy ten protest okaże się skuteczny? SLD nie pewno się do niego nie przyłączy. Poseł Lewicy Stanisław Wziątek (osobiście woli wino od piwa, ale, jak podkreśla, alkohol nie jest mu potrzebny, żeby się dobrze bawić) przekonuje: "Powinniśmy się cywilizować, stwarzać ludziom warunki do kulturalnej konsumpcji. Nie można tylko wszystkiego zabraniać i zmuszać ludzi, by chowali butelki pod kurtkę albo wypijali całą butelkę tuż przed wejściem na stadion".

Dlatego, zdaniem posła, pytanie powinno brzmieć nie "czy sprzedawać piwo?", tylko "jak?". "Ile ustawić budek, w czym podać, ile metrów od trybuny" - wylicza Wziątek. Niestety, MSWiA choć zobowiązało się dostarczyć posłom projekt rozporządzenia, który to reguluje, wciąż dokumentu nie przygotowało. "Prace nad nim trwają" - usłyszeliśmy w resorcie.

W myśl projektu, sprzedaż biletów na mecze piłkarskie będzie prowadzona jedynie na miejsca siedzące. Na stadionach ma obowiązywać pełna identyfikacja kibiców; gromadzone dane obejmą imię, nazwisko i PESEL, a gdy go nie nadano, numer innego dokumentu.

Zabronione będzie maskowanie twarzy przez kibiców; zakazane także wnoszenie wyrobów pirotechnicznych, napojów alkoholowych i środków odurzających.

Służby porządkowe będą uprawnione do stosowania siły fizycznej.

Co ciekawe, nawet znany z bezkompromisowości w walce z coraz większą dostępnością alkoholu dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych dał się przekonać rządowym argumentom. "Pokazali mi dane policji, z których wynikało, że osoby robiące burdy na ogół są trzeźwe" - mówi Krzysztof Brzózka. Ale jednocześnie zapowiada, że jeśli nowe przepisy się nie sprawdzą, to wszystko, by je zmienić jeszcze przed piłkarskimi mistrzostwami w Polsce w 2012 r.

PiS nie zamierza czekać na skutki ustawy. Dlatego w ten piątek organizuje w Sejmie konferencję, która ma zwrócić uwagę na problem i zapobiec wkroczeniu piwa na stadiony