Prokuratorzy biją na alarm. "Jedyne, co będę mógł teraz zrobić, to wysłać szefowi mafii wezwanie, aby do mnie przyszedł" - mówi jeden z prokuratorów Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej przy Prokuraturze Krajowej.

Mafijnego bossa będzie można przesłuchać, jeśli sam zechce przyjść do prokuratury. To brzmi jak ponury żart. Ale 19 lutego kończy życie art. 247 § 1 kodeksu postępowania karnego, na mocy którego prokuratury, głównie wydziały śledcze i do walki z przestępczością zorganizowaną, zatrzymywały najgroźniejszych przestępców. Rok temu ten przepis zakwestionował go Trybunał Konstytucyjny. Nowego zapisu nie ma, bo posłowie nie zdążyli go uchwalić - pisze "Rzeczpospolita".

Posłowie najprawdopodobniej nie zdążą do 19 lutego zmienić odpowiednich przepisów kodeksu postępowania karnego, które rok temu nakazał uściślić Trybunał Konstytucyjny. Poprawki utknęły w sejmowej nadzwyczajnej komisji ds. zmian w kodyfikacji.

"Przyznaję szczerze, nie wiedzieliśmy o tym terminie. Żyliśmy w błogiej nieświadomości" - mówi dziennikarzom "Rz" zaskoczony poseł Jerzy Kozdroń (PO), szef komisji nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacji.