"To niemożliwe, by 157 posłów tej samej partii miało takie samo zdanie w tej kwestii. Proszę mi uwierzyć. PiS jest bardzo dużą partią. Mamy w klubie całkiem rozłożysty wachlarz poglądów, chodzi o to, byśmy potrafili tę różnorodność dobrze zaprezentować" - wyjaśnia posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska na łamach "Rzeczpospolitej".

Dodaje, że w kwestii in vitro jest bardziej lewicowa od Jarosława Gowina z PO, który już stworzył dość restrykcyjny projekt ustawy o in vitro. Nie zyskał on jednak akceptacji Kościoła, bo tylko ogranicza stosowanie tej metody, ale jej nie zakazuje. Wiadomo też, że w PiS są posłowie opowiadający się za całkowitym zakazem stosowania metody zapłodnienia in vitro.

23 posłów PiS podpisało się pod listem skierowanym wczoraj do Przemysława Gosiewskiego przewodniczącego sejmowego klubu PiS. Popierają projekt Bolesława Piechy zakazujący metody zapłodnienia in vitro. To wyraźny gest w stronę twardego elektoratu PiS, czyli słuchaczy Radia Maryja.

>>>23 posłów PiS żąda zakazu in vitro

Pytana o podziały w PiS Joanna Kluzik-Rostkowska mówi: "Jest (w PiS) grupa bardzo konserwatywno-tradycjonalistyczna, którą można określić jako radiomaryjną. Ci posłowie mają bardzo tradycyjne poglądy na rodzinę. Uważają, że to co nowoczesne, może być zagrożeniem. Mamy też w PiS rolników, mamy związkowców solidarnościowców" - wylicza Kluzik-Rostkowska.

Dodaje, że ma nadzieję, iż PiS "pójdzie w stronę nowoczesności". Wyjaśnia, że rozumie to jako "otwarcie na centrum".

Kilka tygodni temu Jarosław Kaczyński także zapowiedział, że w kwestii in vitro w klubie PiS prawdopodobnie nie bedzie dyscypliny partyjnej. Te słowa odebrano krok uprzedzający, który może zapobiec ostremu podziałowi w partii.