Za przełamaniem sprzeciwu prezydenta głosowało 257 posłów PO, PSL oraz Lewicy. Lecha Kaczyńskiego poparło jedynie 148 parlamentarzystów PiS.

Piotr Kownacki z Kancelarii Prezydenta tłumaczył po głosowaniu, że Lech Kachyński miał zastrzeżenia do scentralizowanego systemu kształcenia sędziów, powołania Krajowej Szkoły Sędziów i Prokuratorów w Krakowie, ale przede wszystkim do ograniczenia uprawnień prezydenta.

Ustawa daje prezydentowi miesiąc na podpisanie nominacji sędziowskich. Kownacki uzasadniał, że jest to niezgodne z konstytucją, w której nie ma żadnych terminów, a także z logiką. Bo od decyzji Krajowej Rady Sądownictwa, która decyduje o nominacjach przysługuje odwołanie do Sądu Najwyższego. Może więc być tak, że nominacje prezydenta otrzyma ktoś, kogo później w procesie odwoławczym pozbawi jej SN.

Te argumentacji nie podzielili posłowie. Wszystko wskazuje na to, że parlamentarna współpraca SLD oraz PO nabiera tempa. Wcześniej Lewica pomogła rządowi odrzucić prezydenta do ustawy o emeryturach pomostowych.