Wskazówki mają pomóc politykom Sojuszu w promowaniu się w eurowyborach, a w przyszłości może i w wyborach prezydenckich. Nagranie już wkrótce trafi do wszystkich szefów rad powiatowych Sojuszu.

Film trwa ok. 40 minut, a główna jego część poświęcona jest internetowi. Obszernie analizowana jest m.in. oficjalna strona WWW kandydata na prezydenta USA. "Tło strony niebieskie, świetliste sprawia wrażenie dostojności, powagi, ale także wrażliwości" - mówi w filmie lektor.

I po chwili zwraca uwagę na wizerunek samego Obamy: "Biała koszula kontrastuje z kolorem skóry, elegancki krawat podnosi rangę osoby. Delikatny półcień wokół całej sylwetki wypycha ją do widza, a tło w postaci podniesionych znaków z hasłem Obama symbolizuje tłumy ludzi, którzy zdają się mówić: jesteśmy z tobą".

>>> W Polsce już kopiowano amerykańskie spoty wyborcze

Film koncentruje się też na takich szczegółach jak choćby kolor krawata Obamy. "Srebrzysty w kropki. Osoba używająca takich dodatków może być honorowa i rycerska. Co za tym idzie, godna zaufania" - analizuje dalej lektor.

Działacze Sojuszu z nagrania dowiedzą się także, że przyszli kandydaci, pozując do zdjęć, nie powinni patrzeć w obiektyw aparatu, ale w horyzont. "Wzrok kandydata na prezydenta podniesiony lekko ku górze [...] zdaje się dostrzegać możliwość zmian. Widzi przed sobą przyszłość" - podkreśla lektor.

Który z polityków Sojuszu będzie chciał stać się polskim Obamą i zawalczy w 2010 r. o fotel prezydenta? Na razie padły nazwiska m.in. Jerzego Szmajdzińskiego i Jolanty Szymanek-Deresz. "Ona być jak polska Hillary Clinton. Z Szymanek-Deresz możemy zrobić niesamowitą kampanię" - mówi z entuzjazmem jeden z polityków SLD.

Z kolei poseł Witold Gintowt-Dziewałtowski jest sceptyczny do pomysłu przenoszenia amerykańskiego stylu kampanii do Polski. "Szmajdziński byłby dobrym kandydatem na prezydenta. Ma wiele zalet, doświadczenie, wyraźnie lewicowe poglądy, jest kompetentny. I mógłby wygrywać, ale w stylu właściwym dla naszych lokalnych warunków, a nie w stylu Obamy" - ocenia poseł Lewicy. Bo jak tłumaczy: "Warunki do robienia kampanii w USA są nieporównywalne do warunków europejskich, a co dopiero polskich".

Jednak autor filmu Łukasz Naczas, który w SLD odpowiada za komunikację w internecie, jest optymistą. Podkreśla, że dziś same ulotki już nie wystarczają i że trzeba prowadzić kampanię w sposób niekonwencjonalny, właśnie jak Obama.

Czy jednak PR-owskie sztuczki pomogą SLD, który popiera raptem 6-7 procent wyborców? "Ja się zabiję! Teraz Napieralski będzie wyszukiwał ludzi wołających: <Jesteśmy z tobą!>" - śmieje się Józef Oleksy. I przestrzega byłych partyjnych kolegów: "Można obserwować inne kampanie, ale trzeba je jeszcze dostosowywać do polskich warunków. A w tych naukach z filmu zdaje się, że niestety chodzi o samo naśladownictwo".

Oleksy ma jeszcze jedno zastrzeżenie: "Sam marketing nie wystarczy, jeśli kandydat nie ma duszy. Także nie wystarczy sama obecność w internecie. Obama był obecny wszędzie, ale najpierw stał się popularny. Dopiero potem ta popularność została wzmocniona przez różne inne instrumenty".