Sprawa umorzenia postępowania wobec Włodzimierza Olewnika wywołała ostry konflikt w bydgoskiej prokuraturze - dowiedziało się Radio ZET. Przeciwni umorzeniu byli prokurator prowadzący sprawę i naczelnik jego wydziału prokuratury. Ostateczną decyzję o umorzeniu tego postępowania podjęło kierownictwo prokuratury w Bydgoszczy, po konsultacjach z Prokuraturą Apelacyjną w Gdańsku.

Marek Dydyszko, zastępca prokuratora okręgowego w Bydgoszczy, który prowadził śledztwo przeciw Włodzimierzowi Olewnikowi, nie chce potwierdzić medialnych informacji o konflikcie między prokuratorami oraz o konsultacjach w tej sprawie z gdańską prokuraturą. "Nie będę komentować naszej kuchni. Jest decyzja i to ją prezentujemy mediom. Zaznaczam, że była to suwerenna decyzja bydgoskiej prokuratury" - mówi DZIENNIKOWI Dydyszko.

"Podjęta w poniedziałek decyzja jest uzasadniona niską szkodliwością czynu Włodzimierza Olewnika. Wzięto pod uwagę wszystkie okoliczności jego czynu i jego ówczesny stan psychiczny" - wyjaśnia Jan Bednarek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.

15 grudnia ubiegłego roku biznesmen usłyszał zarzut naruszenia nietykalności cielesnej prokuratora. Zdaniem śledczych, Olewnik uderzył w twarz przesłuchującego go Grzegorza Pluto po wyjściu z kancelarii tajnej Prokuratury Krajowej w Sopocie.

Olewnik był wtedy bardzo wzburzony, bo przeczytał akta śledztwa w sprawie porwania swojego syna. Doszedł do wniosku, że gdyby nie błędy organów ścigania, Krzysztof Olewnik mógłby żyć.

>>> Z rodziną Olewników spotka się dziś nowy minister sprawiedliwości