Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy - wpisania do porządku obrad punktu o zmianach w zarządzie chciała grupa członków rady związana z LPR i Samoobroną. Liczą bowiem na powtórzenia niedawnego scenariusza z Polskiego Radia.

>>> Przeczytaj o odwołaniu prezesów Polskiego Radia

Podobnie jak tam, w posiedzeniu będzie brało udział siedmiu z dziewięciu członków rady (Tomasz Rudomino jest oddelegowany do zarządu, jest też nieobsadzone miejsce po Januszu Niedzieli). W takiej konfiguracji do odwołania Urbańskiego wystarczy pięć głosów, a nie sześć. Tyle że LPR i Samoobrona w radzie mają teraz cztery głosy.

"Może będzie tak, że jedna osoba z grupy PiS na posiedzenie nie przyjdzie albo tak jak ostatnio nie będą chcieli brać udziału w głosowaniach" - kreśli scenariusze jeden z członków rady nadzorczej. Zapewnia jednak, że próba odwołania starej ekipy zostanie podjęta.

Na to, co dzieje się na Woronicza, spokojnie patrzą politycy PO i lewicy, którym nie spieszy się do rozmów o nowej ustawie medialnej. Projekt miał trafić do Sejmu jeszcze w styczniu, ale na razie zapadła cisza.

>>>Kotecka zwolniona? TVP nie potwierdza

Ponad dwa tygodnie temu SLD przekazało Platformie swoje uwagi do projektu. Było kilka punktów spornych: skład Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, powstanie Funduszu Zadań Publicznych, licencji programowych czy łączenia regionalnych ośrodków radiowo–telewizyjnych. Platforma miała odpowiedzieć w ciągu kilku dni, a potem miał powstać zespół roboczy, by zająć się już konkretnymi rozwiązaniami. "Czekamy na odpowiedź. W ubiegłym tygodniu koledzy z PO nie znaleźli czasu, mamy nadzieję, że stanie się to wkrótce. Przed kolejnym posiedzeniem Sejmu chcielibyśmy porozumienia w tej sprawie" - mówi Jerzy Szmajdziński, który w SLD odpowiada za negocjacje z PO.

Dlaczego tak się dzieje? Kiedy w TVP doszło do zawieszenia Urbańskiego i jego zarządu, a do władzy doszli Piotr Farfał i Tomasz Rudomino, w Platformie ścierały się dwa poglądy. Jeden zakładał, że należy szybko uchwalić nową ustawę, która pozwoli na ostatecznie usunięcie PiS, LPR i Samoobrony z mediów publicznych. Drugi przewidywał spokojne przyglądanie się temu, co dzieje się w TVP, na zasadzie "niech się sami wykończą". Wszystko wskazuje na to, że ten drugi pogląd zwyciężył.

"Na razie nam się nie spieszy, niech to samo wszystko zgnije" - mówi prominentny polityk PO. Partii jest na rękę to, że Farfał i Rudomino usuwają z telewizji osoby mianowane i kojarzone z PiS, m.in. Anitę Gargas, Aleksandrę Zawłocką czy Krzysztofa Raka. "Dzięki temu to nie oni będą oskarżani o skok na media, jak my trzy lata temu" - mówi osoba związana z PiS i poprzednim zarządem TVP.

Szef klubu PO zapewnia jednak, że do rozmów z lewicą dojdzie. "Wstępnie przekazaliśmy odpowiedź, ale okazało się, że oczekują jej na piśmie, to ją teraz przygotowujemy" - mówi Zbigniew Chlebowski. Zaznacza jednak, że jeżeli na etapie uzgodnień międzyklubowych nie będzie porozumienia co do treści projektu ustawy, to w ogóle nie zostanie on zgłoszony.