Jaki kryzys? Posłowie dostaną podwyżki
Posłowie nie wzięli sobie do serc nawoływań o oszczędności w czasach kryzysu gospodarczego. Choć nie udało im się przeforsować zwiększenia parlamentarnego budżetu, to - jak ustalił DZIENNIK - ich pensje wzrosną miesięcznie o prawie 400 złotych. Kosztem innych pracowników Sejmu i remontu sali obrad. Co na to sami zainteresowani? "Przecież rząd mówi, że kryzysu nie ma" - komentuje Joanna Senyszyn z SLD.
- Dziura budżetowa wzięła się z... gazet
- Prezydent nie podał ręki Niesiołowskiemu
- Emerytura Kiszczaka zmniejszona o połowę
- Tusk: To będzie krytyczny rok
- Przez kryzys Tusk nie będzie prezydentem
- Tusk do "Solidarności": Nie groźcie rządowi
- Chlebowski gwarantuje podwyżki nauczycielom
- Kryzys nadchodzi. Premier każe oszczędzać
- Czy rząd przeżyje tę kurację?
- Czas szarpnąć cuglami w walce z kryzysem
- Premier zabrał podwyżki posłom
- Nie da się zamrozić poselskich podwyżek
- Posłowie źli na Tuska, bo stracą podwyżki
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-09

temp. min -21°C max. -1°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Od stycznia wzrosły zarówno wynagrodzenia posłów, jak i wydatki na ich biura. W ubiegłym roku poseł zarabiał 9892,20 złotych brutto. W tym roku będzie to 10278,10 złotych brutto. Do tego co miesiąc dieta w wysokości 25 procent wynagrodzenia, otrzymywana nawet podczas wakacji.
Na utrzymanie biura poseł otrzymywał w ubiegłym roku 10150 złotych miesięcznie, w tym - aż o tysiąc więcej. Kancelaria Sejmu tłumaczy, że to pierwsza od pięciu lat tak poważna podwyżka.
DZIENNIK dowiedział się, że posłowie chcieli zwiększyć tegoroczny budżet Sejmu o ponad 37 milionów złotych. Ostatecznie senatorowie powiedzieli nie i będzie musiało wystarczyć tyle, co w tym roku, czyli 383 miliony złotych.
Jak tłumaczy dyrektor biura prasowego Kancelarii Sejmu Krzysztof Luft, większe wydatki na wynagrodzenia i biura posłów oznaczają, że cięć trzeba szukać gdzie indziej. I tak o 5 milionów złotych zmniejszą się wydatki na zakupy, usługi pocztowe, wizyty zagraniczne, hotele i przeloty klasą biznes.
Najwięcej - 29 milionów złotych - zaoszczędzono na inwestycjach, remontach oraz administracji. Nie zostanie odnowiona sala plenarna, toalety oraz poddasza. Z części przywilejów będą musieli też zrezygnować pracownicy Sejmu. Nie będzie nowych samochodów, nie będzie już tylu podróży i szkoleń, czasopism. Wprowadzono też limity na rozmowy przez służbowe komórki.
Czy posłowie nie powinni także się ograniczyć? Krzysztof Luft nie chce tego oceniać.
Posłowie: Przecież mamy rodziny i kredyty
Sami posłowie nie widzą nic niestosownego w tym, że ich pensje wzrosną. Tłumaczą się rodzinami na utrzymaniu, kredytami i porównują swoje "mizerne" zarobki do tych, jakie otrzymują posłowie z innych państw, menadżerowie czy gwiazdy telewizji.
"Chętnie na zarobki zamieniłbym się z prezesem PKO SA lub Hanną Smoktunowicz. Pracowałbym mniej, a zarabiał więcej" - mówi DZIENNIKOWI.
"Posłowie nie dostali podwyżek, tylko waloryzację wynikającą z inflacji. Czy mogliby z niej zrezygnować? Moim zdaniem, ze względu na kryzys w ramach solidarności społecznej mogliby. Ale rząd twierdzi, że kryzysu nie ma. I posłowie koalicji, pewnie w to uwierzyli" - uważa posłanka SLD Joanna Senyszyn.
Stefan Niesiołowski z PO podkreśla, że podwyżki są mu obojętne. "Proszę zwrócić uwagę, że podwyżki są minimalne i nie było ich od wielu lat. A przy tym zrobiliśmy poważne oszczędności na wielu wydatkach. Więc choć nie była to moja inicjatywa, to ja podwyżki akceptuję" - kwituje.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!