"To być albo nie być dla wojska" - mówi nasz rozmówca. W 2008 roku resort finansów nie przelał Ministerstwu Obrony 3,2 mld zł, więc wojsko musi regulować zaległe zobowiązania z tegorocznego budżetu. W efekcie nie wykonano ustawy o modernizacji Sił Zbrojnych, która nakazuje, by na obronność przeznaczać 1,95 PKB, a wydano mniej.

Minister finansów chce ponadto okroić tegoroczny budżet o kolejne 2,5 mld, o czym poinformował MON w środę. Nasz rozmówca w resorcie twierdzi, że na razie Klich liczy na to, że podczas dzisiejszych negocjacji z ministrem finansów uda się osiągnąć kompromis: dobry dla budżetu państwa i do wytrzymania dla armii.

Program oszczędnościowy ma być realizowany w zależności od tego, czy Rostowski zdecyduje się na cięcia w wysokości 500 mln (wtedy trzeba będzie ograniczyć np. wydatki reprezentacyjne, administracyjne czy szkolenia), miliard czy też maksymalnie 2,5 mld (potrzebne byłyby głębokie cięcia, a nawet zerwanie umów). Oto cięcia, które czekają polską armię:

• zmniejszenie wydatków reprezentacyjnych o 50 proc.,

• likwidacja jednego departamentu – 2 mln zł oszczędności,

• rezygnacja z planowanych szkoleń zagranicznych dla żołnierzy i pracowników cywilnych MON; mają być zrealizowane tylko te, które już są uzgodniono z partnerami zagranicznymi, co może dać 1 mln zł,

• zmiana zasad dysponowania samochodami służbowymi; zmniejszyć ma się liczba kierowców o 30 proc.,

• redukcja o 40 proc. wydatków na niektóre usługi zewnętrzne, np. ochronę koszar; może to być trudne, ponieważ od 31 sierpnia nie będzie już żołnierzy z poboru, którzy do tej pory chronili bazy,

możliwe skrócenie już w czerwcu służby z poboru ostatniej grupie żołnierzy,

• zmniejszenie o 50 proc. dotacji, np. dla uczelni wojskowych bądź na mieszkania dla wojska,

• zostanie zakończona misja w Czadzie, zredukowany kontyngent w Libanie; liczba żołnierzy w Afganistanie na razie bez zmian,

• już w tym roku ograniczony może zostać nabór do armii zawodowej; w efekcie będzie liczyła ona ok. 100 tys. żołnierzy, a nie 120 tys. w 2010 r.,

• jeżeli minister finansów przytnie budżet MON o kwotę maksymalną, resort będzie musiał renegocjować bądź zerwać około 70 proc. umów na sprzęt wojskowy, za co czekają go kary; to kontrakty np. na: kolejne rosomaki, rakiety spike, rbs, zestawy rakietowe grom, armatohaubice krab, wyrzutnie rakietowe langusta, homar, samoloty bryza; decyzji obawia się zbrojeniówka,

• największe oszczędności, rzędu setek milionów zł, mogłoby przynieść zmniejszenie o 40 proc. wszystkich wydatków bieżących, np. na materiały pędne i smary, amunicję strzelecką; jednak decyzja taka może oznaczać, że prawie połowa wojska przestanie latać, jeździć, czyli się szkolić; program armii profesjonalnej legnie w gruzach,

• ograniczenie wydatków na remonty uzbrojenia i infrastruktury,

• nie będzie zakupów nowego sprzętu wojskowego: wozów chroniących przed wybuchem min, śmigłowców, samolotów szkoleniowych, okrętów dla marynarki,

• zamknięte mogą być niektóre spośród 8 szpitali wojskowych.