PiS do Tuska: Zapraszamy, ale nie teraz!
Weekend miał należeć do PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Ale w piątek w obrady kongresu tej partii wmieszał się premier. "Liczę na zaproszenie, na gościnę" - oświadczył Donald Tusk. W PiS zapanowała konsternacja. Ale zaraz potem padła odpowiedź: "Zaproszenia dla Tuska nie będzie".
- Premier nie chce randki z prezesem PiS
- Palikot: Inteligencja już Kaczora nie kupi
- Kaczyński wyciąga rękę do Tuska
- PiS nie zaprosi Tuska na swój zjazd
- Kurski: Nie damy się nabrać na sztuczki Tuska
- Bielan: Tusk nagłośnił nasz kongres
- Premier nie chce mówić do pustych krzeseł
- Prezes przeprasza i apeluje o pokój
- Delegatom PiS nie smakowało jedzenie
- Tusk umawia się na "randkę" z szefem PiS
- Kongres PiS bez kawioru i orkiestry
- Senyszyn: Kongres PiS to wyłącznie PR
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Skąd taki pomysł premiera? Tusk tłumaczył, że po zakończeniu przeglądu resortów w sobotę będzie miał pełną wiedzę o sytuacji gospodarczej i chciałby wytłumaczyć opozycji, jak jest. I podkreślił, że ma często wrażenie, iż opozycja nie zawsze rozumie intencje rządu, a w jego ocenie ten rok wymaga bezwzględnie wspólnego działania, a nie porozumiewania się przez spoty i billboardy.
>>>PiS nie zaprosi Tuska na swój zjazd
Co na to PiS? W kuluarach krakowskiego zjazdu, który już wczoraj rozpoczął nieoficjalne obrady, po deklaracji Tuska atmosfera zgęstniała. "Miesiąc pracy zmarnowany" - na gorąco komentował jeden z liderów. "Media miały być pełne nas i naszego programu, a będzie znowu premier" - dodawał z goryczą. Oficjalnie komentarze są jednak wyważone. PiS, które zapowiadało, że będzie na spokojnie punktował rząd za nieradzenie sobie z kryzysem, nie może po prostu odmówić dyskusji z premierem. "Musimy poznać intencje premiera. Jesteśmy zaskoczeni, ale jeśli zamiary są poważne, nie wykluczam, że mogłoby dojść do spotkania z Donaldem Tuskiem" - mówił w kuluarach zaskoczony wiceprezes PiS Adam Lipiński.
Jednak po pierwszych chwilach dezorientacji delegaci szybko wypracowali strategię odpowiedzi. "Deklaracja Tuska jest spóźniona" - mówił jeden z członków kierownictwa - prezes już 1 października chciał z nim rozmawiać o kryzysie!
Deklaracja premiera wywołała szczery uśmiech na twarzy posła Mariusza Kamińskiego, rzecznika parlamentarnego klubu PiS. "Czy to jest sugestia, że pan premier chce wstąpić do PiS?" - śmiał się Kamiński. "Widać, że nasz kongres wzbudził naprawdę duże zainteresowanie. Jeśli pan premier chce przyjechać, to jesteśmy otwarci. Ale wiem, że to ze strony premiera tylko słowa i że na deklaracjach wszystko się skończy. Mam jednak nadzieję, że przy tej okazji premier przeczyta nasz program."
>>>Kaczyński woli obejrzeć mecz sam
Prezes Kaczyński nie chciał wypowiadać się na temat propozycji i odsyłał do oświadczenia rzecznika partii Adama Bielana. "Kongres partii to sprawa wewnętrzna. Dla pana premiera mam dwie propozycje: prezes Jarosław Kaczyński chce się spotkać z nim w przyszłym tygodniu i zapraszamy Donalda Tuska na posiedzenie naszego klubu parlamentarnego" - oznajmił Bielan. A Mariusz Kamiński wyjaśniał: "Program kongresu jest bardzo napięty."
Kosz dla premiera nie zdziwił polityków PO. Szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak nie krył sarkazmu. "Szkoda, że kolegom z PiS nie wystarczyło odwagi. Chodzi o to, by poważnie porozmawiać o trudnych czasach, a nie za pomocą spotów uprawiać propagandę klęski" - powiedział DZIENNIKOWI.
Dlaczego właśnie teraz Donald Tusk zdecydował się na tak ostrą zagrywkę w stronę PiS? Jak się dowiadujemy, decyzja zapadła we wtorek wieczorem w gronie bliskich współpracowników premiera przed wylotem do Davos. Miał być to pomysł samego Tuska zdenerwowanego zapowiedziami, że w czasie kongresu PiS zamierza ostro rozliczać rząd z walki z kryzysem. "Ja muszę z nimi porozmawiać sam!" - miał obruszyć się premier.
Rozmowy jednak nie będzie, przynajmniej w Krakowie. "Cieszę się mimo wszystko, że Platforma zmieniła zdanie i zamiast przysyłać nam Palikota w stroju kobiety, co zapowiadał na swoim blogu, wreszcie z ofertą poważnej rozmowy wyszedł sam premier" - mówił DZIENNIKOWI Bielan.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!