Prezydent stawi się na wezwanie śledczych
Śledczy chcą przesłuchać Lecha Kaczyńskiego oraz jego ministra Michała Kamińskiego w sprawie tzw. gruzińskiego incydentu. Czy prezydent stawi się w prokuraturze? "Jeśli tylko dostaniemy wezwanie" - mówi DZIENNIKOWI Piotr Kownacki z prezydenckiej kancelarii.
- Gazeta w USA: Kaczyński to dziecięcy aktor
- Osetyjczycy przyznali się do strzelania
- Kaczyński: Strzelali, ale nie bałem się o życie
- Gruzini nie dopuścili BOR-u do prezydenta
- "Uprzedziliśmy Rosję o wizycie Kaczyńskiego"
- Raport: Strzały w Gruzji to nie był zamach
- Gruzja: Do konwoju strzelali Rosjanie
- ABW oskarża Gruzję o wykreowanie incydentu
- Ambasady zostaną bez ochrony BOR
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"13 stycznia zdecydowaliśmy o wszczęciu śledztwa w związku z incydentem gruzińskim. Zgromadziliśmy już odpowiednią dokumentację, którą przekazały nam Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Biuro Ochrony Rządu" - powiedział serwisowi tvp.info Mateusz Martyniuk, rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej.
Dotąd nie przesłuchano żadnego z uczestników zdarzenia. Z nieoficjalnych informacji wynika, że śledczy będą chcieli poznać relacje prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ministra Michała Kamińskiego, a także funkcjonariuszy BOR towarzyszących głowie państwa i innych osób uczestniczących w wyprawie do Achałgori, w tym dziennikarzy.
"Do tej pory żadne pismo z prokuratury w tej sprawie do nas nie trafiło" - powiedział DZIENNIKOWI Piotr Kownacki, szef prezydenckiej kancelarii. Dodał też, że prezydent złoży zeznania, jeżeli prokuratorzy o to wystąpią.
Do ostrzelania prezydenckiej kolumny doszło 23 listopada br. około godziny 15 czasu polskiego. Kolumna prezydentów RP oraz Gruzji pojechała do miejscowości Achałgori przy granicy z Osetią Południową. W czasie postoju, gdy prezydenci byli poza samochodami, nieznana osoba oddała serię z broni maszynowej. Nikomu nic się nie stało.
Prezydenci w pośpiechu odjechali z miejsca zdarzenia. Lech Kaczyński sugerował potem, że strzały oddali Rosjanie z pobliskiego posterunku. Następnego dnia minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow uznał zdarzenie za prowokację gruzińską. Do takich samych wniosków doszli też eksperci Centrum Antyterrorystycznego ABW w tajnym raporcie dla najważniejszych osób w państwie. Dowodem prowokacji miał być spokój prezydenta Saakaszwiliego w czasie zdarzenia.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!