Dwa miliony ludzi bez pracy? Może być gorzej
Grozi nam gwałtowny wzrost bezrobocia. Minister pracy Jolanta Fedak prognozuje, że może ono wzrosnąć nawet do 12 proc. To oznaczałoby, że bez pracy zostałoby prawie 2 miliony Polaków. Ekonomiści ostrzegają, że może być jeszcze gorzej. A politycy proponują, by walcząć z kryzysem i wzrostem bezrobocia rząd zmusił banki do udzielania kredytów.
- Kaczyński: Trzeba zreformować Polskę
- Tusk chce jeszcze większych oszczędności
- Właśnie tak Tusk dokonał budżetowego cudu
- Składasz PIT. Będziesz mieć kłopoty
- Minister do ministra: Spie...laj!
- Niemcy nie chcą polskich robotników
- Kryzys szaleje, a posłowie na feriach
- Minister pracy ma kłopot z wróżbitą
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Na koniec 2008 roku wskaźnik bezrobocia wyniósł 9,5 procent, czyli był o 0,4 procent niższy niż przewidywano w założeniach budżetowych na 2008 rok. Ale w styczniu 2009 odnotowaliśmy już wzrost bezrobocia do 10 procent" - powiedziała Fedak.
Minister zaznaczyła, że w nadchodzącym roku bez pracy może zostać nawet 12 procent dorosłych Polaków. Czyli na bruk może trafić dodatkowo 300 tysięcy osób, które dołączą do ponad 1,5 miliona Polaków, którzy już nie pracują
Które branże są najbardziej zagrożone zwolnieniami? "Meblarska, motoryzacyjna oraz AGD" - mówi DZIENNIKOWI rzeczniczka ministerstwa pracy Bożena Diaby.
Zdaniem minister pracy wpływ na wzrost bezrobocia może mieć nie tylko światowy kryzys gospodarczy, ale również "zasilenie grupy bezrobotnych przez pracowników sezonowych czy osoby powracające z zagranicy i rejestrujące się w urzędach pracy".
Może być jeszcze gorzej
"Wzrost poziomu bezrobocia do 12 proc. jest jak najbardziej prawdopodobny, niewykluczone że będzie nawet większy" - ostrzega Jacek Męcina z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.
>>> Związkowcy nie chcą mniej pracować
Jak zatem powinien zareagować rząd? "Aby uniknąć zwolnień grupowych potrzebny jest program bezpłatnych urlopów wspierany np. przez zasiłki szkoleniowe. Dodatkowo duże przedsiębiorstwa, np. z branży motoryzacyjnej czy AGD, które najbardziej odczują kryzys, powinny mieć możliwość skracania godzin pracy w zamian za mniejsze pensje" - podpowiada premierowi Jacek Męcina.
To nie wszystkie rady ekonomistów. "Przede wszytskim należy zmniejszyć koszty pracy. Z kolei podniesienie podatków na dobra konsumpcyjne zmusi społeczeństwo do oszczędności" - dodaje Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.
Ultimatum dla banków
"Jestem po spotkaniu z przedstawicielami branży motoryzacyjnej, jeżeli rząd nie podejmie żadnych działań by wesprzeć tę branże to za 3 miesiące wszystkie te zakłady zatrzymają produkcję" - mówi DZIENNIKOWI wiceminister gospodarki w rządzie PiS Paweł Poncyliusz.
Co powinien zrobić rząd, by powstrzymać kryzys i wzrost bezrobocia? Postawić komercyjnym bankom ultimatum: albo zaczną udzielać kredyty, albo stracą licencje. "Sektor bankowości jest powołany do udzielania kredytów, a nie inwestowania pieniędzy w zagraniczne obligacje" - podkreśla Poncyliusz.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!