Rządowy projekt ustawy jest odpowiedzią na wysyp internetowych sklepów z tzw. dopalaczami. Te groźne dla zdrowia specyfiki, działające niczym narkotyki, są szczególnie popularne wśród młodych ludzi. Ustawa rządowa wymienia 18 substancji psychoaktywnych, które wykorzystuje się w ich produkcji. Jeśli ustawa zostanie przegłosowana, będą traktowane właśnie jak narkotyki.

Jest jednak małe ale. Jak dowiedział się DZIENNIK ustawa jest niezgodna z prawem unijnym - wynika z opinii Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. Substancje wymienione w projekcie są bowiem dopuszczone do legalnego obrotu na terenie UE. Znajdują się np. w wielu produktach spożywczych czy kosmetykach. Gdyby Polska ich zakazała, to naruszyłaby zasadę swobodnego przepływu towarów. Co to oznacza? W praktyce sklepy mogą istnieć dalej, bo w każdym sądzie wygrają ewentualny proces.

Ale to nie wszystko. Przedsiębiorcy, którzy w związku z wprowadzeniem takiego zakazu ponieśliby straty, mogą dochodzić odszkodowań od Skarbu Państwa. Natomiast Polsce grozić może postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich w związku z naruszeniem prawa wspólnotowego.

Mimo takich konsekwencji, posłowie mogą, lecz nie muszą wziąć pod uwagę opinii UKIE. "Posłowie PO wykazali się duża niefrasobliwością, bo nie sprawdzili, jakie substancje mogą wpisać na listę" - mówi Bolesław Piecha z PiS. Jak się dowiadujemy, partia ta – która do tej pory głosowała „za” - teraz szuka podpowiedzi prawników, co w tej sytuacji można zrobić.

Poseł Marek Balicki, były minister zdrowia w rządzie SLD, ocenia projekt Platformy dużo bardziej krytycznie. Jego zdaniem PO pozoruje walkę z narkomanią i świadomie zgłasza projekty, które realnie nic nie zmieniają. "To populistyczne zagranie, z jakimi coraz częściej mamy do czynienia ze strony Platformy"- mówi.

Co na to Platforma? Nie zamierza poprawić projektu ustawy. "Wszyscy są za. Dlatego nic się nie zmienia: w przyszłym tygodniu ustawa wchodzi pod obrady Sejmu i zamierzamy ja uchwalić" - zapowiada Elżbieta Łukacijewska, posłanka PO z sejmowej komisji zdrowia.