"Ja nie zastanawiałem się nad przejściem na emeryturę prezydencką i nie zastanawiam. Takich kroków nie podejmę. To poniżej mojej oficerskiej godności, zwłaszcza, gdy inni oskarżeni (w procesie autorów stanu wojennego - red.) takiej możliwości nie mają" - mówi nam Jaruzelski. Przypomina, że wiele lat temu sam wybrał emeryturę wojskową, bo przez większość kariery był oficerem. "Pozostaję przy wszystkich przykrych tego konsekwencjach" - powiedział.

>>>Jaruzelski: Nie chcę pomnika

Jak twierdzi generał, nie apelował do Klubu Lewicy o to, by zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego podpisaną w piątek przez prezydenta ustawę. "Absolutnie niczego Lewicy nie sugerowałem, jeżeli klub podejmuje taką inicjatywę, to ona jest uprawniona" - mówi Jaruzelski.

Do tej pory generał miał emeryturę w wysokości ok. 9 tys. brutto złotych miesięcznie. Straci ok. 6 tys. zł, bo był szefem Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Gdyby przeszedł na pensję prezydencką, dostawałby ponad 10 tys. zł. Dodatkowo - podobnie jak byli prezydenci Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski - mógłby pobierać pieniądze na utrzymanie swojego biura. To kwota równa tej, jaką otrzymują na prowadzenie biura parlamentarzyści, czyli przeszło 7 tys. zł. Razem więc Jaruzelski mógłby dostać nawet 17 tys. zł.

Generał Jaruzelski był prezydentem od lipca 1989 r. do grudnia 1990 r.