Prezydent Lech Kaczyński nie ukrywał, że dystansuje się od białej i czarnej legendy Okrągłego Stołu. W 20. rocznicę rozpoczęcia tych obrad nie zaprosił co prawda do pałacu uczestników wydarzeń, ale też nie zignorował obchodów. Zorganizował bowiem konferencję z udziałem ponad 60 naukowców.

Nie zasiedli oni jednak przy okrągłym stole, choć historyczny mebel rozstawiono w tym samym miejscu, co 20 lat temu - w Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego, wówczas Urzędu Rady Ministrów. Lech Kaczyński pojawił się dokładnie o 14.23, a więc o godzinie, o której przed laty rozpoczęto pierwsze przemówienie. Wczorajsze wystąpienie prezydenta kolejny raz dowiodło, że traktuje on ówczesne negocjacje jako zagranie taktyczne.

"Rzeczą absolutnie niezbędną było podjęcie rozmów, tyle tylko, że były to rozmowy z uzurpatorem, władzą, która nie miała żadnej legitymacji poza tą leżącą wiele setek kilometrów za naszą wschodnią granicą" - mówił Lech Kaczyński. W kontrze do swojego poglądu prezydent opisał dwie przeciwstawne, a jak podkreślił, dominujące w życiu publicznym opinie o Okrągłym Stole. Pierwszą białą legendę widzącą Okrągły Stół jako wzorowy kompromis komunistycznej władzy z solidarnościową elitą i fundament III RP. "Obie strony porozumiały się, aby w kilku etapach zbudować demokratyczne państwa" - opisywał tę wizję Kaczyński. Przeciwstawił jej drugą, jak podkreślił, równie nieprawdziwą: Okrągłego Stołu nie jako umowy, ale zmowy elit, która powstrzymała wolnościowe procesy i stworzyła pozorną sferę demokracji.

O dystansie prezydenta wobec tych poglądów świadczyły nie tylko jego wypowiedzi, ale też tło, na którym wystąpił. Bo choć stał przed okrągłym stołem, to za plecami miał słynny plakat z wyborów 4 czerwca z kadrem z filmu "W samo południe", na którym Gary Cooper idzie z wyborczą kartką.

Po tym wystąpieniu goście prezydenta przeszli do sali obok. Jednym z pierwszych, którzy zabrali głos, był Antoni Macierewicz, z wykształcenia historyk. Dla niego negocjacje z komunistyczną władzą były porażką. "Okrągły Stół był ważnym sukcesem taktycznym dla części elity, ale strategicznie z punktu widzenia interesów narodowych to była przegrana - mówił poseł PiS. Nie zgodził się z nim profesor Jerzy Holzer. Zdaniem tego historyka, nierealny był wówczas scenariusz przekazania władzy bez porozumienia z komunistami. "Gdyby tak się stało, to jeszcze szybciej, niż to się stało w rzeczywistości, wróciliby do władzy. Bo przedstawialiby się jako obrońcy społeczeństwa przed trudami transformacji" - uzasadniał profesor.

Wałęsa: "Kaczyński był przynieś, zanieś, pozamiataj"

Konferencja zaczęła program obchodów roku 1989 organizowanych przez Pałac Prezydencki. Ich kolejnym punktem ma być spotkanie Lecha Kaczyńskiego z osobami urodzonymi w 1989 roku. To ma się stać w kwietniu. Co prezydent szykuje na rocznicę wyborów, jego współpracownicy nie chcą zdradzić. Ale już widać, że w czerwcowych obchodach na plan pierwszy może wysunąć się premier. Donald Tusk powiedział wczoraj, że choć Okrągły Stół był ważny, to rząd skoncentruje się na przypomnieniu rocznicy wyborów z 4 czerwca. Główne obchody mają się odbyć w Gdańsku, a celem rządu jest przypomnienie, że upadek komunizmu zaczął się w Polsce. Dlatego na uroczystość zaproszono kanclerz Angelę Merkel i kilku innych przywódców europejskich państw. "Chcemy przypomnieć Europie, gdzie zaczęła się Jesień Ludów, a zaczęła się ona w Polsce wiosną 1989 roku" - powiedział premier.