"Znamy zawartość taśmy" - napisał nam przed godziną 21 w SMS-ie rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. Nie odpowiedział jednak, czy film, który mają polskie władze, pokazuje egzekucję Polaka.

Próbowaliśmy sprawdzić to w Ambasadzie RP w Islamabadzie u specjalnego wysłannika rządu Zenona Kuchciaka. "Nie ma go w ambasadzie" - powiedział urzędnik, który odebrał telefon. Zapytaliśmy więc, co ambasada wie o filmie, jaki trafił do mediów. "Wszyscy śpią. Proszę dzwonić rano" - odpowiedział krótko nasz rozmówca. Ale godzinę później Polskie Radio potwierdziło informację, że nagranie z egzekucji trafiło do naszej ambasady w Pakistanie. Autentyczność filmu badają teraz polskie służby.

>>> Talibowie pokazali, jak mordowali Polaka

Na nagraniu, które pokazały wczoraj wieczorem arabskie stacje, nie było widać sceny egzekucji, o której informowała Agencja Reutera. "Taśmę pozyskaliśmy od naszych źródeł w Pakistanie" - mówi DZIENNIKOWI wiceszef stacji Al-Dżazira z Kataru Ayman Jaballah. Nie ma wątpliwości, że Polak nie żyje, choć potwierdził, że na taśmie, którą posiada stacja, nie ma momentu mordu.

Nasze władze zapewniają, że zrobiły wszystko, co tylko było w ich mocy, by uratować Polaka. Co? - pytali dziennikarze. "O 95 proc. naszej pracy państwo nie wiedzą" - odpowiadał szef MSZ Radosław Sikorski.

Co więc wiemy? Pod koniec września w MSZ powołano zespół antykryzysowy. Na jego czele stanął wiceminister Jacek Najder. Wszystkie informacje o porwanym monitorował drugi zespół w podlegającym ABW Centrum Antyterrorystycznym. Pod koniec grudnia do Pakistanu wyjechał Zenon Kuchciak, negocjator, który 10 lat temu doprowadził do uwolnienia pięciu Polaków uprowadzonych w Czeczenii. Teraz Kuchciak znowu jest w Pakistanie, rząd wysłał go tam 30 stycznia - zaraz po tym, jak talibowie postawili ultimatum.

Jednak jak się dowiedzieliśmy, kluczowa dla sprawy miała być inna misja - szefa Sztabu Generalnego gen. Franciszka Gągora, który był w Pakistanie pod koniec stycznia. Oficjalnie, by rozmawiać o walce z globalnym terroryzmem. Wiceminister Najder przyznaje, że Gągor prowadził "intensywne konsultacje" z władzami pakistańskimi w sprawie Polaka. Jak wynika z naszych informacji, towarzyszyły mu osoby z kierownictwa kilku służb specjalnych.

Czy rząd Pakistanu mógł zrobić więcej? Zdaniem eksperta ds. terroryzmu Krzysztofa Liedla albo nie mógł, albo nie chciał. Oficjalnie polskie władze podkreślały, że Pakistańczycy traktowali sprawę priorytetowo. Nieoficjalnie w źródłach dyplomatycznych można usłyszeć jednak coś innego. "Oni mają trzy tysiące porwanych i żadne kolejne nie jest nowością. Brutalna prawda jest taka, że tam nikt się tym specjalnie nie emocjonował" - twierdzi jeden z urzędników.

W czwartek sejmowa speckomisja zajmie się oceną działań rządu. Za to już dziś, jak dowiedział się DZIENNIK, krakowska prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie uprowadzenia Polaka, może zacząć badać, kto odpowiada za jego śmierć. "Prokuratorzy będą wyjaśniać, czy i jacy urzędnicy nie dopełnili swoich obowiązków i co doprowadziło do tej tragedii" - mówi nasz informator z Prokuratury Krajowej.