Terroryści muszą się dowiedzieć, że "podniesienie ręki na Polaka kosztuje" - powiedział Jarosław Kaczyński na początku programu Tomasza Lisa w TVP2. Prezes PiS dodał, że w obliczu tragedii w Pakistanie Polacy muszą być zjednoczeni. Odmówił komentowania poczynań rządu w tej sprawie. Jego zdaniem, najpierw trzeba sprawę wyjaśnić, a dopiero potem, ewentualnie, szukać winnych.

>>>Karnowski: Kaczyński rozłożył Lisa na łopatki

Zapytany o to, dlaczego jego koledzy z partii, np. Ryszard Czarnecki, oskarżają premiera z powodu śmierci polskiego geologa, Kaczyński odpowiedział, że wbrew pozorom w jego partii nie panuje dyktatura i członkowie PiS mają prawo do własnego zdania. On jednak uważa, że taka tragedia nie powinna dzielić narodu.

Po pytaniach o Pakistan, Tomasz Lis rozpoczął ciąg pytań o przyczyny klęski PiS w ostatnich wyborach i język jakim jeszcze nie tak dawno posługiwał się Jarosław Kaczyński. Przypomniał jego pamiętne słowa ze Stoczni Gdańskiej: "My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO". ...

"Panie redaktorze, pan mnie ciągle pyta o historię, porozmawiajmy o teraźniejszości, o tym jak wyjść z kryzysu" - powiedział Jarosław Kaczyński i przypomniał, że już przeprosił za takie wypowiedzi. "Pierwszy przeprosiłem, bo trzeba skończyć z tą wojną na słowa i polski dyskurs polityczny musi wrócić do normalności. Jeśli ktoś poczuł się urażony moimi słowami w przeszłości, to przepraszam" - mówił Kaczyński.

"Nie mam głębokiego przekonania, że Polacy mają przekonanie, że jedno przepraszam wystarczy za dwa lata mówienia podobnych rzeczy" - powiedział Lis i zapytał prezesa PiS, czy ten wstydzi się za tamte słowa.

"O wstydzie mówi pan. Ja przepraszam. Zamknijmy tę sprawę" - odpowiedział Kaczyński i po raz kolejny poprosił o dyskusję o kryzysie. "Mamy najpoważniejsze od 20 lat zagrożenie płynące dla naszego kraju. I największą od 20 lat szansę na jego pokonanie."

Lis zapytał prezes o to, czy rządy PiS nie zaprzepaściły okresu świetnej koniunktury gospodarczej?" "Ja Niesiołowskiemu przypominam Gomułkę, a panu Gierka - jest jakiś postęp" - zażartował Kaczyński.

"A czy nadal uważa pan, że mamy nieudolnego premiera? Że Donald Tusk nie nadaje się do rządzenia" - zapytał Lis. Prezes odpowiedział, że premierów poznaje się po owocach ich pracy, a te są malutkie i raczej kwaśne. "Ale czy uważa pan premiera za nieudolnego?" - powtórzył pytanie dziennikarz. "A pan go uważa za udolnego?" - odpowiedział pytaniem na pytanie Kaczyński.

Dziennikarz i prezes nie zgodzili się natomiast w kwestiach dotyczących gospodarki - powiększania deficytu gospodarczego, sposobu prowadzenia prywatyzacji za rządów PiS czy zmarnowanych szans na reformę KRUS.

Tomasz Lis zapytał prezes PiS o czym będzie rozmawiał z Donaldem Tuskiem. "Przede wszystkim rozmawiać o metodach wyjścia z kryzysu. Warto będzie powiedzieć szczerze parę rzeczy. Liczę, że dzięki tej rozmowie uzyskam, czego nie uzyskałem w trakcie rozmów o euro. Jasnego określenia co rząd chce zrobić, żeby przeciwstawić się kryzysowi. Cytując premiera, jak przejść suchą nogą przez kryzys."

Prezes nie był zdenerwowany. Odpowiadał na pytania ze spokojem. Często żartował. Mówił w sposób bardzo wyraźny, bez charakterystycznego posapywania. Tomasz Lis przypomniał komentarze, jakie zebrał Jarosław Kaczyński po wygłoszeniu exposé. "Sam napisałem wtedy optymistyczny komentarz - przypomniał Lis i powiedział, że niestety to, co stało się potem, miało się nijak do złożonych w expose obietnic. "Jak ludzie mają teraz uwierzyć w to, że Jarosław Kaczyński rzeczywiście się zmieni?" - zapytał Lis.

Jednak sondaż, który przedstawiał opinie telewidzów, wskazywał wyraźnie, że Polacy kupili nowy wizerunek prezesa. 44 procent wyraziło chęć powrotu PiS do władzy.

"Muszę pana zmartwić. Ten sondaż wiele razy okazał się niemiarodajny" - powiedział dziennikarz, a zaraz potem przypomniał kilka informacji prasowych o tym, że PiS zmienia wizerunek i zakończył: "Nie mam ochoty się wyzłośliwiać, ale panu i pana zwolennikom, i Polsce życzę, żeby tym razem to było naprawdę."