Tusk: Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy
Po szoku wywołanym okrutną śmiercią porwanego w Pakistanie polskiego inżyniera nadchodzi czas rozliczeń. Na szczegółowe informacje od premiera o śmierci Piotra Stańczaka oczekuje prezydent Lech Kaczyński. Donald Tusk zapewnia: "Polska zrobiła wszystko, aby tej tragedii zapobiec. Wszystkie starania naszych służb oceniam wysoko. Były prowadzone profesjonalnie i z pełną determinacją."
- MSZ zaleca bojkot Pakistanu
- Co polski James Bond wie o śmierci geologa?
- "Za śmierć Polaka odpowiada rząd"
- Geolog cierpiał, a w służbach panował chaos
- Przenieśli śledztwo po wpadce Czumy
- Zmarnowana szansa na uratowanie Polaka
- Rząd chciał odbić porwanego inżyniera
- Prezydent żąda informacji o śmierci Polaka
- "Pakistański rząd powinien powiesić talibów"
- Posłowie uczcili pamięć zabitego Polaka
- Prosimy USA, by złapały zabójców Polaka
- "Rząd odpowie za chaos w sprawie Polaka"
- USA nie dostały apelu o ujęcie porywaczy
- Polak był w niewoli, a ambasador w Polsce
- Co zrobiono w sprawie Polaka w Pakistanie
- "Oko za oko to nie jest dobry pomysł"
- Polscy prokuratorzy mogą lecieć do Pakistanu
- Tusk: Za co prezydent bierze pieniądze?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Premier nie ma wątpliwości, że podległe mu służby dołożyły wszelkich ponadstandardowych starań, aby uwolnić Polaka. Wczoraj Donald Tusk po kilku dniach milczenia wystąpił na wspólnej konferencji prasowej z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim oraz odpowiedzialnym za służby Jackiem Cichockim.
Sikorski poinformował, że jego ministerstwo wyznaczyło nagrodę miliona złotych za informacje, które mogą pomóc w doprowadzeniu winnych morderstwa przed wymiar sprawiedliwości. Przedstawiciele rządu ujawnili także, że weryfikują informacje, iż porwany Polak dwa dni przed uprowadzeniem został ostrzeżony o zagrożeniu przez pakistańskie władze.
Wystąpienie Tuska i jego ministrów poprzedziła nocna narada, która odbyła się w kancelarii premiera. Stawili się na niej najważniejsi współpracownicy Tuska. "Premier był wyraźnie zirytowany postępowaniem ministra Sikorskiego, który unikał publicznych wystąpień i udzielania informacji o tragedii" - relacjonuje DZIENNIKOWI prominentny polityk PO.
Wątpliwości wokół aktywności naszych służb ma wyjaśnić śledztwo prowadzone od wczoraj przez prokuratorów z Warszawy.
Nowe światło na wydarzenia rzuca relacja Szaha Abdula Aziza, byłego posła do pakistańskiego parlamentu, który negocjował uwolnienie polskiego geologa. Twierdzi on, że był pośrednikiem między talibami a pakistańskim rządem i widywał się z porwanym, częstował go nawet papierosami. "Próbowałem go uwolnić. Talibowie dawali mu 60 proc. szans na przeżycie" - mówi Abdul Aziz w rozmowie z DZIENNIKIEM. Nie wzbudziło to jego zdaniem zainteresowania ani polskich dyplomatów z Islamabadu, ani polskich służb, których próbował zainteresować losem Polaka. "Nikt z polskiego rządu ani wywiadu nie kontaktował się ze mną" - mówi DZIENNIKOWI Abdul Aziz.
Co na to premier Tusk? "Nie przywiązujcie wagi do osób, które mówią, że mogły pomóc, ale nie zrobiły tego, bo rzekomo ktoś ich nie traktował poważnie. Czołowi politycy Pakistanu, od prezydenta, premiera, po wojskowych, nie mieli wątpliwości, jak bardzo nam zależy na odnalezieniu Polaka" - bagatelizował poirytowany szef rządu, a minister Sikorski dodał, że wysiłki Polaków wspierali dyplomaci z Unii Europejskiej.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!