"Działania rządu były podejmowane chaotycznie. Zwracam uwagę na sprzeczne komunikaty, jakie płynęły ze strony ministrów zaangażowanych w tę sprawę. Raz słyszymy, że Pakistańczycy dołożyli wszelkich starań, aby uwolnić Polaka. Po tragedii dostajemy sygnał, że doprowadziły do niej zaniechania strony pakistańskiej" - tłumaczy były koordynator służb specjalnych.

Zbigniew Wassermann podaje kolejny przykład. "Minister sprawiedliwości zapewnia, że polski wywiad posiadał bardzo szczegółowe informacje dotyczące porywaczy, które dawały możliwość użycia sił specjalnych. Z kolei minister spraw wewnętrznych, zaprzecza, aby takie informacje były w posiadaniu polskiego rządu".

>>> Rząd chciał odbić Polaka z rąk talibów

Przyznaje, że część pytań zainspirował artykuł w dzisiejszym DZIENNIKU. Dotarliśmy do pakistańskiego pośrednika Szaha Abdula Aziza, który negocjował uwolnienie polskiego inżyniera. Opowiedział nam on o bezczynności polskich władz tej sprawie.

Aziz przekonuje, że talibowie byli ostatecznie gotowi wypuścić Polaka za uwolnienie dwóch nieistotnych jeńców. Potrzebne były jedynie naciski polskiego rządu na władze w Islamabadzie. Ale - jak twierdzi nasz rozmówca - nikt z polskiego rządu nie skontaktował się z nim w tej sprawie.

"W takich sytuacjach korzysta się ze wszystkich możliwych kontaktów. Wiem, że swoją pomoc oferowała także porwana w Iraku Teresa Borcz. Nie wiem czy z niej skorzystano"- mówi Zbigniew Wassermann Przyznaje, że w jego ocenie polski rząd był i wciąż jest bezradny wobec tragedii w Pakistanie. "Wygląda na to, że polskie władze nie mają wypracowanych żadnych standardów działania w takich sytuacjach. To jest szczególnie niepokojące, bo może dochodzić do kolejnych porwań naszych rodaków" - mówi Wassermann.

>>> Zmarnowana szansa na uratowanie Polaka

Czy zbrakło tylko profesjonalizmu? Zdaniem Wassermanna można tez mówić o indolencji szefa MSZ. "Dlaczego nie udał się on do Pakistanu?".

Jego zdaniem mgliste pojęcie o zbliżającej się tragedii miał sam premier Donald Tusk. "6 lutego premier stwierdza, że polski rząd nie płaci okupów. Po czym dodaje, że ma nadzieję, że sprawa będzie miała szczęśliwy finał. Następnego dnia dowiadujemy się o śmierci Polaka. Jaką w takim razie premier miał ocenę sytuacji, jakie wiadomości przekazywały mu specsłużby?" - pyta Wasserman.

Jego zdaniem uzasadniona jest teza, że rząd liczył na to że podobnie jak poprzednie tego typu zdarzenia i ten zakończy się szczęśliwie.