Dlaczego były premier i szef PiS postanowił się zmienić? Bo "ostry język nie dał. Nie będziemy go już używać w polityce" - oświadczył w "Kropce nad i". Tak jak podczas poniedziałkowej rozmowy z Tomaszem Lisem w TVP2, i teraz Jarosław Kaczyński był otwarty, rzucał żartami i jeszcze raz przeprosił za język, jakim posługiwał się w przeszłości. Nie chciał jednak przepraszać konkretnych osób pojedynczo - np. Stefana Niesiołowskiego za porównanie do 13-letniej dziewczynki przesłuchiwanej na gestapo - i wolał ograniczyć się do przeprosin zbiorowych.

O spotkaniu z premierem Jarosław Kaczyński powiedział: "Wymieniliśmy główne poglądy. W pewnych sprawach doszliśmy do porozumienia, np. w sprawie funduszy emerytalnych. Proponujemy powrót do sytuacji wyboru. Nie może być tak, że ludzie są skazywani na instytucję, która potem płaci im 23 złote emerytury. Premier będzie się nad tym zastanawiał. Rozmawialiśmy o propozycjach zmian własnościowych w polskim sektorze nbankowym i dokapitalizowania banków (np. PKO BP). To była rozmowa stron, które chcą się bronić przed kryzysem, ale gdzie indziej widzą niebezpieczeństwa. My widzimy niebezpieczeństwo w bierności, w niepodejmowaniu decyzji, a premier Tusk i minister finansów widzą je w podejmowaniu decyzji."

O przeszłości i języku, który porzucił: "Proszę mnie nie pytać (czy premier miał wilcze oczy?), bo postanowiłem porzucić tamten język. Premier miał miłe oczy. Ale proszę mnie nie pytać o to, co było sto lat temu, bo nie było mnie wtedy na świecie, mimo że jestem dość stary (...) Ja się nawet chyba zmieniłem. Doszedłem do wniosku, że w Polsce, w życiu publicznym, dzieje się coś bardzo niedobrego(...) i ja postanowiłem dać szansę na zakończenie tego stanu i nie obniżać poziomu naszego życia publicznego, które nie jest na poziomie Himalajów. Zaryzykowałem. I dostaję sygnały, że ta zmiana została przyjęta(...) Pani mnie pyta o wydarzenia z przeszłości. Jeszcze raz powtórzę, używając określenia, które z mojej strony politycznej rzadko było używane pozytywnie. To zostało odkreślone grubą kreską."

O przeprosinach i przepraszanych: "Przeprosiłem wszystkich, którzy mają interes Rzeczypospolitej w sercu, a którzy mogli uznać, że pewne sformułowania, których użyłem, mogły ich urazić. Oni zostali przeze mnie przeproszeni(...) Stefan Niesiołowski to jest trochę inny przypadek. Ale proszę mnie nie pytać o niego(...) Nie chciałbym tego (przeprosin) personalizować, bo mogłaby mnie pani zapytać o jeszcze jednego pana i jeszcze jednego pana (...)"

O rządach z Samoobroną i LPR: "Chcielibyśmy zapomnieć o tej koalicji(...) Chociaż zrobiliśmy bardzo wiele dobrego i tego akurat nie żałuję (np. obiżenia podatków)"

O telewizji publicznej i jej prezesach: "Nie powoływałem pana Farfała na szefa TVP(...) Nie przepadam za takimi osobami (które pisały faszystowskie artykuły). Nigdy bym go nie mianował na to stanowisko(...) Wildstein i Urbański zostali powołani przez radę nadzorczą. Takie niestety reguły zostały ustalone w 1993 roku. Co miało aspekty polityczne i został powołany człowiek tak niezależny, że może stanowić wzór niezależność, mówię o panu Wildsteinie, a następnie osoba, który jedyna maiła szansę(...) (Wildsteina) bardzo szanuję. To jest wielka postać naszych czasów."

O projekcie ustawa medialnej SLD-PO: "Ktoś nas powinien zaprosić do rozmów o tym (...) ale pochylimy się nad nim."

O tym co kosztuje najwięcej: "Zacytuję Jacka Kuronia(...) Najdrożej kosztuje ograniczenie demokracji."

O szansach i środkach z Unii: "Można teraz w Polsce dużo zrobić, zacząć stymulować gospodarkę(...) Mówić o wykorzystaniu środków europejskich. Jest pod tym wzglkędem bardzo źle, a nie zapierać się że jest inaczej. Jest fatalnie."